Image Map
A zombie is coming! Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Mała stacja benzynowa
Autor Wiadomość
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-04-18, 17:02   

Drew poczuła się jeszcze bardziej nieswojo przez reakcje Devona. Jednak z drugiej strony uznała go za silnego chłopaka, który mimo tego okropnego losu jakoś się trzyma. Znała wiele dzieciaków, które nie wytrzymały presji, nie potrafiły sobie poradzić z nowym porządkiem świata. Zresztą, to samo niektórzy dorośli. Przerażające.
- Bardzo, bardzo potrzebuję się napić. Nie wierzę, że mnie wpuściliście, tak bardzo dziękuję...- Powiedziała kobieta i zaczęła się rozglądać. Z podziwem patrzyła na każdą, najmniejszą pracę jaką grupa włożyła w przygotowanie swojej kryjówki. Po tym, słysząc Camerona uniosła dłonie. Jej jedyną bronią był oczywiście nóż w kaburze. Nie miała nic więcej.
- Czy ja mogłabym gdzieś tutaj chwilę odpocząć? - Powiedziała do nich.
 
   Podziel się na:  
Paolo Pazzini 


22 lata



Iluzjonista

Wysłany: 2016-04-18, 19:40   

No i klapa. Po swojej niecodziennej, a jednocześnie jak bardzo codziennej dla siebie akcji schował się w ciemny róg pomieszczenia niczym spłoszony królik. Powodów było wiele. Dopiero po fakcie uświadomił sobie, że ów kobieta mogła być niebezpieczna. I nie miał na myśli broni czy nieciekawych kumpli zza rogu. Wyglądała niczym trup. Przez wszechobecny brud i zaniedbanie w pewnym sensie mogła ukrywać ślady zadrapań czy ukąszeń. Była taka wdzięczna... może dlatego, że znajdowała się na skraju życia i śmierci. No i była stara... bardzo stara. Z pewnością coś koło czterdziestki. Zresztą, wzmianka o młodości zgromadzonych i dziecinności pana Devon'a tylko uświadomiły go w tym fakcie. I wcale nie był z tego powodu zadowolony! Starsze od niego osoby wydawały się zawsze wrogie. Często wywyższały się i widziały w osobowości Paolo dziecinadę oraz niepoważność względem życia. A on tylko nie podążał wytyczonymi ścieżkami. Sam ustalał sobie reguły i bardzo mu to pasowało.
Gdy kobieta spytała o odpoczynek czy napitek zwyczajnie odwrócił wzrok, krzyżując ręce. Już i tak wzrok jego towarzyszy po bezpardonowym otwarciu drzwi przyprawiał go o dreszcze. Czuł ten przeszywający wzrok młodzieniaszka i groźne spojrzenie dziewczyny. Nie chciał teraz nic mieszać. Przynajmniej na razie..
 
   Podziel się na:  
Cameron Franta 
Still fightin'


21



Strażak

Wysłany: 2016-04-19, 13:10   

Devon powoli zaczynał go nieco irytować. Chłopak musiał być nieźle rozpieszczony, skoro odzywa się bez szacunku do starszych. Może i miał prostolinijny, samozachowawczy charakter, jednak to akurat nie powinno być jego usprawiedliwieniem.
- Masz szczęście Devonie, że znalazłeś się akurat w takim położeniu. Postaw siebie czasami w sytuacji takiej, w jakiej są ludzie na zewnątrz, ci którym trzeba okazać łaskę. Kiedyś bardzo możliwe, że sam będziesz potrzebował pomocy...- spojrzał na niego zdenerwowany. To przecież kobieta, która mogłaby być jego matką, jak on mógł zachowywać się w taki sposób w jej kierunku? Może dać sobie rękę uciąć, że Devon z chęcią zmasakrowałby go w trakcie snu...
Spojrzał na żywego trupa i uśmiechnął się szczerze. Sięgnął ręką do plecaka i wyjął butelkę wody. Podał ją kobiecie.
- Proszę się napić. Niestety tylko wodą mogę panią ugościć. - przekazał przedmiot, po czym odwrócił się w poszukiwaniu miejsca, w którym kobieta mogła zaznać chociaż trochę snu.
- Może pozwolimy tej pani przespać się w miejscu, z którego wyszłaś?- zwrócił się w stronę Lou pokazując palcem na drzwi do zaplecza.
- W tym czasie moglibyśmy zwiedzić piwnicę. Może znajdziemy tam coś przydatnego. Musimy zrobić to szybko, inaczej kolejny dzień będziesz zmuszona zostać w tym miejscu...- dodał po chwili lekko zakłopotany. W sumie nie wiedział, czy dziewczyna nie zamierza tu zostać do końca apokalipsy, o ile taka nadejdzie. Jedno jest pewne, nie będzie tutaj bezpieczna...
_________________

 
   Podziel się na:  
Lounarie de Coudray 
Lama Lou


24



Grafik 3D

Wysłany: 2016-04-20, 17:33   

Lou zrobiło się trochę żal kobiety, która gdyby wcześnie zaszła w ciążę mogłaby być jej matką. Nie znaczyło to jednak, że miała zamiar podzielić się z nią swoimi zapasami. Musiała myśleć o sobie i oczywiście o Imali, która właśnie podbiegła do osoby, która weszła i zaczęła domagać się pogłaskania. Tak, na tą zgraję najpierw warczała, a do rannej kobiety od razu podbiegła i chciała się pomiziać. Z humorkami Imali było gorzej niż z babą w ciąży...
- Zdążyłam zjeść razem z Imalą ostatnie zapasy zanim wszyscy tu przyszli, a napoje skończyły mi się jeszcze zanim trafiłam na stację. Przy okazji, Imala to ten wredny rudy futrzak, który właśnie męczy Panią o pogłaskanie jej. Nie radzę tego robić, bo nie da Pani spokoju przez dłuższy czas, chyba że zainteresuje ją coś innego...- wzruszyła ramionami i ostrzegła przed terrorem "słodkiego" husky. Zaczniesz miziać, ale przestaniesz za wcześnie? No to hyc z łapami na twoje ramiona i akcja "obślinianie całej twarzy"... Szkoda, że nie miała smyczy dla tej cholery, przydałaby się teraz, żeby w razie czego zapobiec takiemu jej zachowaniu.
O, iluzjonista nagle spokorniał? Czyżby właśnie dotarło do niego, co on też najlepszego odwalił? Dobrze, niech siedzi w kącie, przynajmniej przez chwilę będzie z nim spokój... Ale za to Dev i Cam wyraźnie znowu mieli zamiar na siebie naskakiwać.
- Wyluzuj, nie wiesz co dzieciak przeszedł od początku apokalipsy, a i zmęczenie i głód mogą mu się teraz dawać we znaki. - Powiedziała do Cama. Sama przez zmęczenie była dosyć chłodna i prawdopodobnie nieźle ich wkurzała.
-Nic tam ciekawego nie ma, tylko trochę więcej miejsca na podłodze, więc jeśli nie przeszkadza Pani spanie na twardej podłodze to zapraszam- Machnęła ręką w stronę zaplecza.
-Jeśli wiesz, gdzie może być zejście do piwnicy, to można się do niej przejść. A i tak zamierzam zostać tutaj tak długo, aż przestanie padać. Nie mam najmniejszej ochoty dać się przemoczyć i przeziębić.- Odpowiedziała na jego pytanie starając się być miła. W końcu trochę lepiej się rozbudziła, więc i lepszy humor jej wracał. A na deszcz wypędziłaby ją tylko chmara zombie... woli go w spokoju przeczekać i iść dalej.
_________________

Lounarie de Coudray
Ain't it good to be on your own?
Ain't it fun you can't count on no one?
Ain't it fun?
Living in the real world…
 
   Podziel się na:  
Devon Sugar 


16



Uczeń

Wysłany: 2016-04-21, 13:41   

Dev nie miał powodów żeby być miłym. Był zmęczony, głodny, i musiał tu siedzieć. Nikt go tu nie trzyma, ale jeśli teraz wyjdzie na ulice, pewnie umrze. Jeśli ktoś wątpi w jego człowieczeństwo, podkreślę że trochę było mu żal Lou. Naruszył jej spokój, a potem zrobili to inni. Postanowił więc zbytnio nie przeszkadzać. Co było trudne. Co chwila czuł się prowokowany ze strony dwóch mężczyzn. Jeden na szczęście postanowił siedzieć cicho.
-Przestań pierdolić. Łaska, człowieczeństwo bla bla bla. Bzdury. Inni mają w dupie twoją dobroć- powiedział zirytowany postawą strażaka. Dobra, niech sobie ratują tą kobietę. Chłopak był tylko ciekaw, czy Cameron jest na tyle głupi, by poświęcić swoje życie dla obcej osoby.
Dev słyszał kawałek rozmowy Lou, ale miał to gdzieś. Wszyscy byli zmęczeni i pewnie mieli dość tego chorego świata. Devon trochę tęsknił za dawnym życiem, jednak nie narzekał. Tu mógł wyżywać się na kim chce, a totalne bezprawie dawało mu więcej możliwości.
-Popilnuje drzwi- Devon usiadł przy ścianie, i przez małą dziurę w drzwiach obserwował otoczenie. W rękach trzymał swój nóż, i skrobał nim nerwowo podłogę.
 
   Podziel się na:  
Paolo Pazzini 


22 lata



Iluzjonista

Wysłany: 2016-04-21, 21:14   

Cholera... zaczynało się. Ni stąd ni zowąd znów pojawiło się te przerażenie... poczucie uwięzienia w tym świecie, otoczonym przez niebezpieczeństwa wokół. Na ogół raczej był tym pozytywnym gościem. Uśmiechał się, wiele rzeczy nie brał na poważnie, a jak to mówili przed tym całym syfem... Carpe Diem. Chwytał każdy dzień, mimo wizji beznadziejności takowych. Ale istniała też ta druga strona medalu, znacznie bardziej negatywna i oblężona pewnym mrokiem. Jego mózg nie tyle co nie wytrzymywał, co ujawniał w sobie dziwne cechy, tworząc często wręcz nierealne wizje i scenariusze. Niby odbierał wszystko z jak najbardziej pozytywnej perspektywy, ale z drugiej strony nie raz wyszukiwał najgorszych opcji i możliwych wydarzeń. To się nazywa paranoja, prawda?
Na stacji wyglądało to trochę podobnie. Zaczął czuć się zamknięty... niczym kalustrofobik panicznie przewracał wzrok po ścianach. Zbierało mu się na wymioty... może trochę z powodu widoku tej podstarzałej, wręcz zniszczonej kobiety. Choć na początku szlachetnie otworzył jej drzwi, w jakże zresztą brawurowy sposób, to teraz zaczął się doszukiwać tragicznych tego skutków. Jakby zamienił się z kimś oczami... z wesołego spojrzenia zmienił je w szalone, pełne strachu i obawy przed nieznanym. Miał twarz skrytą w cieniu, więc nikt ze zgromadzonych nie mógł dostrzec tego niepokojącego grymasu. Coś się w nim kotłowało. Coś bardzo chciało wyjść na zewnątrz. Jeszcze chwila i stanie się coś naprawdę nieprzewidywalnego... i tragicznego w skutkach dla swoistych mieszkańców tego budynku...
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-04-22, 16:00   

Kobieta oczywiście odebrała butelkę wody, widać było, że lekko dobiła ją sytuacja, że znowu niczego nie zje. Trudno, widocznie grupa całe swoje zapasy już dawno rozdzieliła, pewnie byli głodni. Zresztą, ona też była ale co miała w takiej sytuacji zrobić? Oparła się o ścianę słysząc ich rozmowy i opuściła lekko głowę. Czuła się tutaj niezręcznie, w dodatku widząc atmosferę panującą w grupie. Mimo iż jej przybycie nie było tutaj bezcelowe, to i tak wolała siedzieć cicho. Wypiła resztę wody, ponieważ wciąż odczuwała pragnienie i odłożyła na jakiś stół niedaleko niej pustą butelkę.
Chyba lepiej byłoby opuścić takie towarzystwo, skoro nie mogą jej już bardziej pomóc. A ona musiała koniecznie znaleźć cokolwiek, co mogłaby zjeść. Ból brzucha sprawiał, że zaczynała boleć ją cała głowa i wszystkie miejsce. Ale dobrze wiedziała jak ma to działać. Nawet za dobrze. Jedynym wyjściem na otrzymanie czegoś do zjedzenia było... Nie, nie chciała o tym teraz myśleć.
- Ja... Ja już nie będę wam przeszkadzała. Bardzo przepraszam, że się wam naprzykrzam. - Kobieta po tym ruszyła w stronę drzwi, a następnie otworzyła je. Po prostu wyszła i ruszyła w stronę lasu. Oczywiście na dworze zrobiło się już trochę jaśniej, chociaż nadal kropił lekki deszcz. Księżyc oświetlał nieco bardziej okolicę, na niebie w kilku miejscach widać było gwiazdy. Wszystko zapowiadało odejście deszczowych chmur w najbliższym czasie i bezchmurne, nocne niebo. Cudowny widok, bez względu na warunki. To też mogli podziwiać mieszkańcy stacji, wpatrując się w kobietę, która bez słowa zaczęła biec. Tylko dokąd?
 
   Podziel się na:  
Lounarie de Coudray 
Lama Lou


24



Grafik 3D

Wysłany: 2016-05-06, 15:33   

//Jako, że chłopaki coś się z odpisami ociągają, to wpierdzielam się w kolejkę i przykro mi, ale m.in. Cam będzie musiał się dostosować do mojego postu...
Dla nieogarniających - kolejka nam się poprzestawiała i wygląda mniej więcej tak: Cameron> Ja> Dev> Paolo oraz MG wciskający się w kolejkę, kiedy chce. //


- Nie naprzykrza się Pani, może Pani zostać tutaj ile chce -Powiedziała Lou i jednocześnie spróbowała złapać kobietę, zanim wybiegła na zewnątrz. Mogła się chociaż trochę wysuszyć, albo chociaż przeczekać ten przeklęty deszcz. Nie udało jej się to, więc machnęła na nią ręką. Skoro chce, to niech biega po deszczu.
Skoro Cam jej w końcu odpowiedział na pytanie, gdzie jest zejście do piwnicy, to ruszyła przodem, po drodze chwytając łopatę. Zaczynało się przejaśniać i do tego deszcz też miał niedługo przestać padać, więc wypadałoby zobaczyć, czy nie będzie tam jakichś zapasów i ruszyć dalej w drogę. Miała nadzieję, że w piwnicy nie będzie na nią czekała niespodzianka w postaci następnej grupy zombie. Wydała z siebie cichy, ledwo słyszalny dla człowieka gwizd. Imala od razu zareagowała i podbiegła do Lou. Ha, czyli teraz łaskawie pamięta, co oznaczało takie gwizdanie. Chyba Imala ma w miarę dobry humor, skoro raczy wykonywać polecenia, których uczyła się na tych wszystkich szkoleniach. Otworzyła klapę najciszej jak mogła i zajrzała do piwnicy. jeśli zobaczyła, że są tam żywe trupy w liczbie, z jaką by sobie poradziła to zastukała łopatą w schody, aby je wywabić i kiedy po kolei wchodziły na górę uderzała je łopatą w łby, aby je zlikwidować, po czym jeśli udało jej się je wyeliminować ostrożnie zeszła po schodach i rozejrzała się po pomieszczeniu. Jeśli było ich za dużo to szybko i jak najciszej zamknęła klapę, a jeśli nikogo tam nie było to ostrożnie zeszła po schodach i rozejrzała się dokładnie po pomieszczeniu.
_________________

Lounarie de Coudray
Ain't it good to be on your own?
Ain't it fun you can't count on no one?
Ain't it fun?
Living in the real world…
 
   Podziel się na:  
Devon Sugar 


16



Uczeń

Wysłany: 2016-05-19, 13:43   

//Przepraszam za moją długą nieobecność i blokowanie was.

Devon miał kompletnie gdzieś zaistniałą sytuację. Kobieta w oczach chłopaka była żałosna. On też się naprzykrzył, on też nie chce tu być, ale innego schronienia w pobliżu nie ma. Lepsze to, niż spacerek wśród zombie.
Szesnastolatek pilnował drzwi. Widział zbliżającą się kobietę, ale zareagował dość późno. Wstał, dopiero gdy otworzyła wejście do stacji. Był przygotowany na to, że w okolicy mogą być żywe trupy. Kiedy ona oddaliła się bezpiecznie, zamknął drzwi. Nie było mu ani trochę jej żal. Jeśli teraz zginie, to na własne życzenie. Nikt jej nie wyganiał, a to że nikt nie zwracał się do niej jak w urzędzie to już inna sprawa. Mamy akurat takie czasy, że Devonowi nawet przez myśl nie przeszło żeby zwracać się do kogoś z szacunkiem. Bo kto by się tym przejmował? Podczas gdy każdego dnia ludzie są zżerani żywcem.
Chłopak przyjął poprzednią pozycję przy drzwiach. Obserwując otoczenie, a także nasłuchując ewentualnych krzyków.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Za grafikę na forum odpowiedzialna jest Lou. Kodowanie Lex i Kelly.
Oficjalne otwarcie: 19.02.2016r.