Image Map
A zombie is coming! Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Las od strony autostrady
Autor Wiadomość
Aisha Devanport 


25



Gitarzystka Bloody Bath

Wysłany: 2016-02-25, 15:31   Las od strony autostrady

Do międzystanowej jeszcze daleko, jednak las przy jednej z dróg wjazdowych do West Point jest tym największym. Nie do końca wiadomo czy ktoś tutaj mieszka, jednak las bogaty jest w liczne leśniczówki i szlaki.
 
   Podziel się na:  
Lenny Cypher 
devil's advocate


25 lat



prawie prawnik

Wysłany: 2016-04-01, 13:45   

/początek

Szum lasu i przytłumione charczenie kręcących się po okolicy truposzu. Na swój sposób to lubił. Świadomość tego, że jest sam, że nikt nie podejdzie go niezauważony, o ile nawet zdoła zorientować się o jego obecności wśród drzew, poprawiała mu nastrój. Nie, żeby nie chciał spotkać żadnych żywych, wręcz przeciwnie... Po prostu nie lubił, kiedy to oni wiedzieli o nim pierwsi.
Głębiej naciągnął na głowę kaptur wysmarowanego krwią, obszernego płaszcza, który nosił i rozejrzał się po okolicy uważniej. Na chwilę obecną szukał dwóch rzeczy: jakiegoś samotnego zdechlaka i przyzwoitej długości, w miarę prostego kija. Znalezienie w środku lasu tak jednego jak drugiego nie powinno raczej nastręczać zbyt wielu problemów.
Po cichu podszedł od tyłu do pierwszego pojedynczego trupa, którego zauważył i sprawnym ruchem spróbował wbić mu ostrze noża od dołu w potylicę, a jeśli bydlak przestał charczeć, złapał go drugą ręką tak, by nie upadł za głośno na ziemię.
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-04-01, 15:23   

Bez problemu udało się załatwić pojedynczego zombie. Jednak im bliżej drogi, tym więcej dziwnych dźwięków dobiegało do jego uszu.
(Odsyłam do mapki)
Prostych patyków na ziemi leżała cała masa, nic tylko wybierać!

Las był niemalże pusty, co dziwniejsze w oddali mógł zauważyć trzy zombie, które stały rozproszone, ale wyraźnie zmierzały w jedną stronę. W stronę wyjścia z ciemnego lasu.
 
   Podziel się na:  
Lenny Cypher 
devil's advocate


25 lat



prawie prawnik

Wysłany: 2016-04-01, 15:53   

Przebity nożem trup opadł bezwładnie w jego ramiona, a Lenny uśmiechnął się kątem warg. Biała szrama na policzku, ciągnąca się przez pół jego twarzy sprawiała, że uśmiech wyglądał w jego przypadku wyglądał dziwnie jednostronnie i na dodatek trochę niepokojąco.
Opadł na ziemię, układając zdechlaka obok siebie na leśnym poszyciu i uważniej mu się przyjrzał. Ciuchy nie były raczej w najlepszym stanie, ale sprawdzić nie zaszkodziło. Poza tym zerknął też na ręce trupa. Od jakiegoś czasu starał się dorwać choć jednego z obrączką na palcu, ale jak na złość trafiali mu się sami kawalerowie. Po co mu to było? Cóż... Najwyraźniej miał jakiś powód. Albo po prostu był dziwny i potrzebował w życiu jakiegoś celu, nawet tak pozornie bezsensownego jak oglądanie zombie w poszukiwaniu pierścionków. Krzyżykiem też by w sumie nie pogardził, nie był zbyt wybredny.
Zerknął w kierunku podróżujących dokądś trupów i przez chwilę kucał nad tym swoim bez ruchu, nasłuchując. A cóż to za odgłosy? Czyżby miał więcej towarzystwa? To w sumie... dobrze.
Wyciągnął nóż zza paska i zabrał się za rozcinanie swojego nowego nabytku, jak gdyby nigdy nic. Śmierdziało jak cholera, ale zdążył się już przyzwyczaić - uroki babrania się w tym syfie każdego pięknego dnia. Na początku, jeszcze w tej przeklętej piwnicy, nie rozumiał czemu ex-porywacz nie postanowił zeżreć go z miejsca, tak jak swojego kumpla. Dopiero po jakimś czasie zbierania do kupy resztek własnej osobowości i zastanowieniu się nad sprawą dotarło do niego, że zdechlaki najwyraźniej ignorują to, co śmierdzi tak samo jak one, a skoro tak, to czemu tego nie wykorzystać?
Metodycznie zabrał się za rozprowadzanie flaków po swoim płaszczu domowej roboty, zmontowanym z czegoś pomiędzy kocem a narzutą na łóżko i wyjątkowo ordynarnych szwów w kilku miejscach, które trzymały tylko dlatego, że kiedy zszyje się coś na okrętkę wystarczająco dużo razy to powstaje dramatyczna kotłowanina nici i materiału, którą ciężko jest rozerwać. Gdyby zobaczyła to jakakolwiek osoba choć odrobinę uzdolniona manualnie, pewnie załamałaby ręce. Ale mniejsza z tym. Grunt, że się sprawdzało, prawda? Nie musi wyglądać porządnie, wystarczy, że działa.
Kiedy uznał, że flaków wystarczy podniósł się z kolan, wytarł nóż o własny płaszczyk i zatknąwszy go z powrotem na miejsce, ruszył za martwymi, którzy minęli go jakiś czas temu. Mówiąc szczerze był trochę ciekawy tego, jak dużo może ich tam być.
Po drodze zatrzymał się jeszcze na moment, by wybrać sobie jakiś odpowiednio długi badyl - planował go sobie oczyścić i zrobić z niego coś na kształt laski.
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-04-04, 10:45   

Zombie były setki, może nawet tysiące. Zupełnie jakby wszystkie okoliczne trupy zebrały się w jedność, tworząc swego rodzaju armię. Szły, powłócząc nogami, a smród jaki się za nimi ciągnął, był nie do opisania.
Miały jakiś cel, szły za zapachem? Może za hałasem? A może instynkt podpowiadał im, że w Woodburne jest cała masa świeżego mięsa?
Niestrudzenie pokonywały kolejny odcinek drogi, nie zwróciwszy nawet uwagi na wyłaniającego się spomiędzy drzew mężczyznę.
Walka na nic by się tu nie zdała, gdyby tylko chciał podejść jeszcze bliżej, zapewne trupy wygrałyby starcie. Czymże jest jeden człowiek w porównaniu do całej hordy nieumarłych?
 
   Podziel się na:  
Lenny Cypher 
devil's advocate


25 lat



prawie prawnik

Wysłany: 2016-04-04, 11:24   

Walka? Ha, dobre sobie. Po cholerę Lenny miałby z nimi walczyć? Nie, nie, tak bardziej mu się podobało. Zabijał je tylko raz na jakiś czas, gdy trzeba było "odświeżyć" strój, dzięki któremu nie zwracały na niego większej uwagi, albo gdy wystąpiła inna, nagląca potrzeba. Poza tym nie miał żadnego powodu, by biegać i przebijać im mózgi swoim nieodłącznym nożem. Żadnego pożytku z ich rozkładających się ciał ani poszarpanych ciuchów nie było, niech żyją, póki i jemu dają żyć.
Pokręcił się trochę po okolicy, zbierając mniejsze, krótkie patyki i ptasie pióra - tych umarlaki nie powinny tak szybko wybić, więc wciąż powinny być gdzieś w okolicy, a gdzie więcej ptaków znajdzie się niż w takich właśnie zielonych miejscach jak las?
Kiedy uznał, że ma już wystarczająco dużo różnych śmieci znalezionych, wybrał sobie jakieś porządne drzewo niedaleko drogi, po której płynęła rzeka trupów, wspiął się na nie z pomocą liny i usadowiwszy się wygodnie tak, by za plecami mieć konar, a przed twarzą hordę, zabrał za ciosanie patyków. Mniejsze będą na bełty: z jednej strony strugał je w szpic, z drugiej zaś wycinał płytkie, podłużne nacięcie, żeby można było wygodnie oprzeć tam cięciwę. Duży, jak już zdecydował wcześniej, pójdzie na laskę, ale z jednej strony i jemu przydałby się ostry koniec. Kątem oka zerkał co jakiś czas w dół, na zombie i okolicę. Nie chciał przepuścić momentu, w którym ktoś ciekawy znajdzie się w polu widzenia lub słyszenia. Jego od strony lasu powinien zasłonić konar, ale mimo to wolałby wiedzieć.
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-04-05, 07:21   

Będąc w sercu lasu, można by zbierać patyki i pióra w nieskończoność, Lenny nie powinien mieć też problemu, aby znaleźć odosobnione miejsce. Najlepszym wyborem byłoby jakieś drzewo, gdzie spokojnie mógłby oddać się swoim zajęciom.
(15 strzał to jedno miejsce w ekwipunku, laska również zajmuje jedno. Edytuj ekwipunek.)
Zombie zdawały się go rzeczywiście nie zauważać. Były tak przejęte wędrówką w stronę więzienia? Czy rzeczywiście strój mężczyzny skutecznie go maskował? Kto wie.
Okolica była pusta, na oko był wczesny wieczór. Lenny musiał zastanowić się jak spędzić noc. Czy konar drzewa będzie jego nową sypialnią? Czy nie czuje zmęczenia i niestrudzenie będzie obserwował okolicę kolejne x godzin?
 
   Podziel się na:  
Lenny Cypher 
devil's advocate


25 lat



prawie prawnik

Wysłany: 2016-04-05, 09:02   

Nie ma to jak znaleźć sobie odpowiednie hobby na długie, apokaliptyczne wieczory - gdyby miał zbierać znaczki, na pewno byłoby dużo trudniej, a tak? Do wyboru do koloru. Kolekcja taka piękna. Gdyby jeszcze miał się nią komu pochwalić..! W sumie to... Truposzom by mógł, prawda? Wątpił, żeby doceniły kunszt ociosania patyków, ale czego można się spodziewać po humanoidalnych stworach?
Mówiąc szczerze, to na sen było trochę za wcześnie. Poza tym nie chciał ryzykować zostawania na drzewie znajdującym się tak blisko ogromnej grupy martwych. Nawet jeśli go nie zauważą, to wystarczyło kilka strzałów czy krzyków dobiegających z lasu, by część z nich zmieniła kierunek i wlazła między drzewa, co skutecznie odcięłoby mu drogę ucieczki. Mało pociągająca perspektywa.
Zapakował swoje rzeczy tak, by mieć je pod ręką (nóż za paskiem, kusza z kilkoma bełtami w podajniku przewieszona przez ramię, wysłużony worek z resztą pierdół schowany pod płaszczem), po czym ostrożnie zlazł z drzewa, zwinął linę i opierając się lekko na swojej nowej lasce (nosił ją zaostrzonym końcem do ziemi tak, by potencjalnemu obserwatorowi wydała się jedynie zwykłym, nieco oczyszczonym kijem), ruszył w stronę tyłu hordy, omijając ją z sensownie bezpiecznej odległości. Przy okazji rozglądał się uważnie po lesie, na wypadek gdyby jakieś zbłąkane zombie postanowiło wejść mu w drogę i nie dało się go ominąć, albo... gdyby na horyzoncie pojawili się żywi. Maszerował sobie tak w ogólnym kierunku supermarketu - nie ma to jak wieczorna przechadzka.

/zt
 
   Podziel się na:  
Isabelle Abott 


23



Tancerka/aktorka

Wysłany: 2016-04-14, 21:54   

Isabelle szła wzdłuż lasu na skraju wycieńczenia. Sama nie wiedziała od kiedy tak wędrowała i już dawno straciła orientację gdzie tak właściwie jest. Nie pamiętała nawet kiedy ostatnio w ogóle spała. Za bardzo się bała stracić czujność od kiedy była sama. Czasem miała już ochotę się poddać, położyć na ziemi i czekać aż jakiś zombiak przyjdzie ją wykończyć. Chociaż w sumie nie musiała się podkładać bo i tak czuła, że koniec jest już bliski. Sądziła, że został jej maksymalnie tydzień. W sumie każdego dnia czuła się coraz gorzej, a zapasów jedzenia i wody nie przybywało. Została już ostatnia paczka ciastek. Fakt, były jeszcze jeżyny, które rosły w tych okolicach i kilka innych zielsk, które utrzymywały ją przy życiu ale to nie było rozwiązanie na dłuższą metę. Zabiłaby za krwistego steka, a nie miała nawet czym upolować wiewiórki. Fakt, w ciągu ostatniego tygodnia wpadała na różne zwierzaki i nawet próbowała zastawić jakieś prowizoryczne pułapki ale albo zwierzyna wycwaniła się jeszcze bardziej po apokalipsie albo to ona była zbyt kiepska żeby upolować sobie obiad. W każdym razie Izzy szła (a raczej ledwo się wlokła) rozmyślając sobie o soczystej wiewiórce kiedy usłyszała szelest dochodzący z pobliskich krzaków. Za bardzo odleciała ze swoimi marzeniami i nie zdążyła nawet zareagować wcześniej więc zastygła w bezruchu. Jej oczom ukazał się całkiem pokaźny facet. Od razu przeszło jej przez myśl, że tak jak inni spróbuje ją wykończyć i okraść albo zwyczajnie zgwałcić. Nie wiedząc za bardzo co ma zrobić cała aż zadrżała. Rozejrzała się w poszukiwaniu potencjalnego drzewa na które mogła się wspiąć. Była mała i zwinna więc z pewnością zrobi to dużo szybciej niż on i kupi sobie trochę czasu.
 
   Podziel się na:  
William Shutterland 


27 lat



Barman

Wysłany: 2016-04-14, 22:15   

Było tak wiele miejsc do zwiedzenia, jednak zdecydował się na las. Co go do cholery podkusiło? W dodatku słyszał całą masę charczących umarlaków gdzieś za swoimi plecami. Zupełnie jakby były ich setki i podróżowały gdzieś w sobie tylko znanym kierunku. Nie przejmował się tym jednak, bo jeżeli miał zginąć to zginie. Niezależnie od tego czy wpadnie na zombie czy na zorganizowaną zgraję, która postanowi przywłaszczyć sobie wszystko co ma (a ma tego niewiele), nawet za cenę jego życia. Dostanie co najwyżej maczetą w łeb i tak oto skończy swój żywot. Pokręcił głową z niedowierzaniem. Jego myśli ostatnio wędrowały w co raz to dziwniejszym kierunku i zdecydowanie nie było mu to na rękę.
Z westchnieniem brnął przed siebie, rozglądając się na boki. Szukał dobrego miejsca na odpoczynek, tylko o tym marzył. Nie chciał zapuszczać się w głąb miasteczka, bo tam przecież mógł spotkać martwych właścicieli lokali i tu mogłoby się zrobić nieciekawie.
Krzaki, chaszcze, pokrzywy, roślinki - las go nie lubił. Wyłonił się właśnie z kolejnego krzaka, tóry stanął mu na drodze i... I co?
I nie dowierzał własnym oczom. Czy to była Izzy? Zmarszczył brwi i podszedł krok bliżej, aby jej się przyjrzeć.
Był pewien, że już dawno zginęła. Nawet udało mu się pogodzić z tą myślą, a teraz?! Teraz stał jak krowa na rowie i nie mógł wydusić z siebie ani słowa. Miał wyrzuty sumienia, że nie udało mu się jej znaleźć, był zdziwiony, zły, wszystkie emocje jakby skumulowały się w nim, jednak starał się nie dać po sobie tego poznać.
- Izzy? - zapytał niepewnie, podchodząc jeszcze o krok. Byłby pewien, że to ona, gdyby... Gdyby tylko go poznała, a ona... Bała się?
Co do kurwy?!
_________________


Willy, just Willy.
Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy? No kim?
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Za grafikę na forum odpowiedzialna jest Lou. Kodowanie Lex i Kelly.
Oficjalne otwarcie: 19.02.2016r.