Image Map
A zombie is coming! Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Punkt Informacji
Autor Wiadomość
Aisha Devanport 


25



Gitarzystka Bloody Bath

Wysłany: 2016-02-25, 15:38   Punkt Informacji

Główne miejsce w którym można zdobyć mapkę West Point i okolic. Poza tym jest tutaj sporo automatów z jedzeniem. Miejsce zostało splądrowane i wygląda tak, jakby przeszedło przez nie huragan. Wszędzie porozrzucane są ulotki o West Point.
 
   Podziel się na:  
Skylar Stone 


20 lat



Włamywaczka

Wysłany: 2016-03-08, 18:02   

Sky nie wiedziała, ile dni już minęło, odkąd Pan O'Donnel postanowił wgryźć się w szyję jej chłopaka i ostatecznie zakończyć jego żywot. Była za to pewna tego, iż powoli coraz bardziej miała dość Andersa, któremu nagle włączył się tryb perfekcyjnego starszego brata. Wydawał jej polecenia, jakby nadal miała dziesięć lat i mieszkała z nim w pokoju. Niedorzeczność... Oczywiście, że się buntowała. Była dorosłą kobietą, a Anders najwyraźniej nie rozumiał, że zdążył już stuknąć jej drugi krzyżyk. Może po prostu brakowało mu kogoś do pomiatania? U boku ojca zawsze miał jakiś przydupasów.
Skylar jednak nie była skłonna dać za wygraną.
Od końca świata często się kłócili, nawet po kilka razy dziennie. Wbrew odmiennych zdań stanowili zgrany zespół. On wielki i silny zawadiaka, ona mała i cichutka złodziejka. Można powiedzieć, że się w pewien sposób dopełniali, jednak podczas rozmowy prawie cały czas skakali sobie do gardeł. Jak przystało na brata i siostrę z domieszką awanturniczej krwi Stone'ów.
- Wiem, że potrzebujemy benzyny - rzuciła niedbale, próbując utrzymać swój śrubokręt na palcu wskazującym, jakby bawiła się w jakiegoś cyrkowca. Było to cholernie trudne przy ruchach i podrygiwaniach podwozia samochodu. Sky po prostu się nudziła, a do tej pory jej najciekawszym zajęciem było kłócenie się ze swoim braciszkiem, jednak i od tego czasem trzeba sobie zrobić przerwę.
- Spoko, gdzieś tutaj chyba powinien znajdować się punkt turystyczny - rzekła, przekładając nogę na nogę. Fotel miała na maksa odsunięty, a swoje dolne kończyny zarzuciła na tapicerkę pojazdu. Anders mówił jej często, żeby tak nie robiła, ale miała go zwyczajnie gdzieś. Świat się skończył, więc po co martwić się o wygląd samochodu? - Znajdziemy jakąś mapę i obczaimy, gdzie w ogóle jesteśmy. Myślę, że najpierw powinniśmy znaleźć jakiś spożywczy i lepiej się zaopatrzyć. Te puszki, które nam zostały nie wystarczą na długo... Za dużo wpierdalasz, braciszku - dodała głosem przesiąkniętym sztuczną słodyczą. - A potem poszukamy benzyny. Co o tym sądzisz? - zapytała, chwytając śrubokręt w drugą rękę i spojrzała na starszego Stone'a.
Może schował jakieś żarcie w tym swoim twarzowym buszu? - pomyślała. - Kurwa, dobrze, że nigdy nie dowiem się, jak to jest mieć na mordzie taką dżunglę.
- Hmm? - ponagliła go nieco. W końcu to on siedział za kółkiem i miał ostateczne prawo głosu. Skylar nie mogła raczej go do niczego zmusić w żaden sposób, chociaż wiedziała, że w pewnym sensie Anders się o nią troszczy i zależy mu na niej. Przecież mógł ją zostawić po tym, jak zostali wystawieni bez ojca i tyle by ją widział. On też był jej w pewien sposób drogi, tylko jeszcze o tym nie wiedziała. Przed apokalipsą prawie nie spędzali ze sobą czasu.
Usiadła wyprostowana, gdy dotarło do niej, że właśnie dotarli do celu. Zaczęła obserwować w poszukiwaniu zagrożenia.
 
   Podziel się na:  
Anders Stone 


26



Członek mafii

Wysłany: 2016-03-09, 21:54   

Ile dni już minęło od początku apokalipsy? Pieprzyć to, ta wiedza do niczego im się nie przyda. Anders oczywiście wiedział jaki był to dzień tygodnia, datę pewnie też by sobie przypomniał, ale po kiego czorta miałby liczyć dni?
Oczywiście jakiemuś naukowcowi mogłoby się to przydać. Badanie reakcji zombie, ich przystosowania do świata oraz zachowań, wszystko to spisywane dzień po dniu. Kto wie, może dałoby to jakieś wymierne, czy przydatne rezultaty. Należy jednak pamiętać, że ten facet był mafiozą, który obecnie miał problemy większe niż witanie się z nową dominującą rasą na ziemi. Żywe trupy... czemu do kurwy nędzy musiało stać się to akurat teraz? ... Czemu to w ogóle się stało, filmy? Okey, nie miał nic przeciwko nim. Czasem nawet je pooglądał z nudów. Teraz niestety okazało się, że te jebane bajki dla gówniarzy miały z rzeczywistością więcej wspólnego niż przypuszczał. Po prostu cudownie. Niestety nie to było najgorsze. Najbardziej wkurwiającym w tym wszystkim nie było to, że nie mógł zapalić szluga czy się wyspać. Nawet braku prochów czy wygodnego łóżka nie brał do siebie tak, jak pobytu z tym małym gówniarzem. Skylar Stone, za jakie grzechy go kurwa pokarano tą pokraką. Wielokrotnie pluł sobie w brodę. Trzeba było ją zostawić i jechać do ojca, może by zdążył, a tak dostał jedno wielkie gówno. Gdyby chociaż udało im się coś odzyskać z chaty, ale nie, nie może być zbyt miło. Ten stary chuj zabrał dosłownie WSZYSTKO.
Zajebie gnoja... niech go tylko spotkam. Urwę mu palce i rzucę temu ścierwu na pożarcie... niech tylko wpadnie mi w ręce...
Z tych jakże miłych myśli nagle wyrwał go głos tego krasnala... Znowu zaczyna? Ileż można. Mogłaby się zamknąć i dać mu prowadzić. Musieli znaleźć jakieś mapy, ale ona oczywiście nie wiedziała gdzie pojechać. Po kij mu taki przewodnik!
-Wiem pokurczu, zamknij się i wyglądaj stacji... czegokolwiek kurwa. Jak tak dalej pójdzie to auto oddamy tym kurwom na drodze i nie myśl sobie, że będę Cię ratował. Dam im Cię zeżreć przy pierwszej lepszej okazji! - huknął do niej rozzłoszczony po czym skupił się na drodze. Niestety kolejne słowa siostry wzbudziły w nim tylko kolejną falę agresji.
-Sama wpierdalasz jak świnia. I nie, żadnego żarcia. Szukamy paliwa i spierdalamy z miasta, za dużo trupów. Musimy poszukać spokojniejszego miejsca... Znam ten jebany survival, może na coś się przyda... Wypatruj kurwa! – burknął i ponownie skupił się na drodze. Chociaż tyle, że w tej okolicy nie było tego cholerstwa. Niestety jechali autem… za chwilę jak nic zleci się cała chmara.
Gdy w końcu dotarli na miejsce wyjął kluczyk ze stacyjki po czym wrzucił go do kieszeni. Następnie zgarnął plecak, który zarzucił sobie na plecy. W końcu sięgnął po basebolla.
-Dobra... to ten punkt informacji? Wygląda do dupy, ale... tam są automaty, jeśli się uda to też jakieś mapy. Idziemy razem, przydasz mi się. Nie próbuj nawet żadnego bohaterstwa. Jeśli Cię ugryzą to Cię kurwa zostawię, więc z łaski swojej nie zabij dzisiaj ani mnie i Ciebie... dobrze? - wypruł z siebie naprędce tę litanie, którą zakończył z dziwnym spokojem. Sam go nie rozumiał, ale patrząc na twarz siostry... Kurwa, nie chciał jej stracić.
 
   Podziel się na:  
Skylar Stone 


20 lat



Włamywaczka

Wysłany: 2016-03-10, 18:15   

Gniew Andersa powoli powiększał złośliwy uśmiech na twarzy Skylar. Lubiła go wkurzać, a jej braciszek był w gorącej wodzie kompany i naprawdę nie musiała zbyt wiele robić, aby go zdenerwować. Właściwie w większości wypadków wystarczyła jej obecność. Doszła do wniosku, że starszy Stone naprawdę lubi pieprzyć głupoty, toteż pozwalała mu na to, chociaż nie zawsze znosiła jego szajbę ze spokojem. Nie wpadała w furię i nie zaczynała wrzeszczeć, lecz raczej dalej podsycała gniew brata, zgrabnie odgrywając rolę młodego cwaniaka.
Gdyby ktoś inny tak się do niej odzywał, to zarobiłby kopniaka w mordę. Z Andersem po prostu mięli taki styl bycia. Jak prawdziwe, "kochane" rodzeństwo.
- Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz - powiedziała do niego, jakby miała totalnie wylane na jego słowa. Cóż, w większości tak było, a przynajmniej jeśli chodzi o część o porzuceniu jej. - Jak Ci tak śpieszno się mnie pozbyć, to na chuj brałeś mnie ze sobą? - fuknęła jeszcze z irytacją. W końcu miała w sobie krew Stone'ów, nie? Na tym jednak dziewczyna poprzestała i wykonała polecenie brata, obserwując okolicę. Nie robiła tego dlatego, że jej kazał. Po prostu jakoś nie śpieszyło jej się na tamten świat, a w dzisiejszych czasach wszystko wiązało się z ryzykowaniem życia. Nawet pozostanie w pozornie bezpiecznym samochodzie.
I po cholerę nam ten jebany survival? Upolujesz nam pierdolonego jelenia? - pomyślała, gdy przeczesywała wzrokiem okolicę, lecz nie wyraziła już swoich myśli na głos. Powoli zbliżali się do miejsca akcji, toteż podświadomie zaczynała nawiązywać współpracę z Andersem. Gdy przychodziło co do czego, a przez ostatni miesiąc naprawdę wiele się działo, topór wojenny był zakopywany i rodzeństwo potrafiło ze sobą współpracować. Ale po akcji znów zaczynała się jazda.
Samochód się zatrzymał. Brat sięgnął po baseballa, a siostra po swój śrubokręt. Cóż, nie była to dla niej idealna broń, ale w jej rękach była na pewno efektywniejsza, niż jakby biegała z pałką Andersa. Młoda była mała i zwinna, sztywnych załatwiała raczej od tyłu, gdy brat odwracał ich uwagę. Nie miała tyle siły w rękach, mimo treningów parkouru, a już na pewno nie tyle co Anders, aby biegać z taką pałą i rozwalać łby truposzów. Musiała postawić na precyzję, czyli ostrożne dźgnięcia śrubokrętem, najlepiej w oczodół. Była to dobra broń przeciwko truposzom, ale przeciwko ludziom... cóż, jej jedyną bronią była ucieczka. I Anders.
Chciała się odgryźć braciakowi, który przedstawiał jej... nie, dyktował jej plan działania, lecz jego ostatnie słowa zabrzmiały tak... dziwnie. ON troszczył się o NIĄ?
Kim jesteś i co zrobiłeś z moim bratem? - przeszło jej przez głowę, jednak ten delikatny ton zbił ją z tropu i straciła ochotę na dokuczenie bratu.
- Dbamy o siebie, stary... W końcu nazwisko do czegoś zobowiązuję - rzuciła z "TYM" swoim złośliwym uśmieszkiem, który pewnego dnia pewnie zostanie znienawidzony przez jej rozmówcę. Młoda wysiadła z samochodu i wyprostowała się, aby zaraz podążyć za swoim bratem. Co jak co, ale on był od niej silniejszy i lepiej sobie radził ze sztywnymi. Zdążyła już się nauczyć, że lepiej się nie rozdzielać podczas akcji. Nie chodziło tylko o ochronę... może w końcu rodzina zaczynała cokolwiek dla niej znaczyć?
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-03-10, 22:30   

Punkt informacyjny wyglądał na doszczętnie splądrowany. Wszystkie ściany malutkiego pomieszczenia były pomazane niedbałym graffiti, większość stojaków z pocztówkami, mapami i informatorami była poprzewracana, a na ziemi leżała cała masa rozbitego szkła. Wandale nie oszczędzili żadnego okna.
Szyby chrupały pod stopami, przy każdym kroku. Bycie niezauważonym w tym miejscu graniczyło z cudem.
Na środku pomieszczenia stał duży blat, który służył niegdyś za recepcje.
Zapewne jeszcze miesiąc temu siedziała tutaj uśmiechnięta kobietka i witała szerokim uśmiechem wszystkich przyjezdnych kierując ich do najbliższych hoteli czy też miejsc wartych odwiedzenia.
Teraz... Teraz nie było tu kompletnie nic, co mogłoby być warte uwagi. Nawet automaty wydawały się być zniszczone i okradzione ze wszystkich możliwych przedmiotów.
Tak, przedmiotów. Ilustracja nad maszynami wskazywała jednoznacznie, iż można było kupić tutaj nawet krem do opalania, przenośne otwieracze do konserw, scyzoryki i inne małe drobiazgi, których można było zapomnieć wziąć z domu jadąc na wakacje.
Na końcu pomieszczeniu znajdowały się małe drzwi, które były w połowie rozwalone. Tak, że tylko mała osoba mogła przecisnąć się w dziurze. Co prawda można było się ich pozbyć mocnym kopniakiem, ale to przecież mogło narobić za dużego hałasu. Nie chcemy chyba, aby wszystkie zombie z okolicy się tu zjawiły, prawda?
Anders byłby zbyt duży, aby wcisnąć się w szczelinę. Czy Sky zaryzykuje, aby zobaczyć co kryje się na zapleczu?
A może najpierw poszukają klucza? Być może gdzieś tutaj jest.
 
   Podziel się na:  
Anders Stone 


26



Członek mafii

Wysłany: 2016-03-12, 17:49   

Czy Anders zdawał sobie sprawę z tego, że jego siostra świetnie bawiła się jego kosztem? Cóż... nie. Nie był tego świadom w żadnym calu. Był po prostu przekonany, że ten szczyl jest taki głupi i wkurzający. Ale w zasadzie to nawet lepiej. Gdyby dowiedział się, że Sky z nim pogrywa... raczej nie zareagowałby zbyt dobrze.
-Też nie wiem po kiego chuja Cię brałem szczylu. Gdybym był sam miałbym więcej żarcia i co ważniejsze żaden krasnal nie próbowałby ukraść mi wódki.. Mówiłem Ci, zostawiamy to na odkażanie ran, nie będę Cię targał całej nachlanej. - burknął po czym raz jeszcze sprawdził, czy zabrał wszystko co konieczne. Plecach na ewentualne przedmioty, broń, kluczyki... teraz pozostało tylko wyjść i zamknąć auto. Co prawda miał ochotę jeszcze trochę pokłócić się z siostrą, ale musiał skupić się na otaczającym ich terenie. Mieli zamiar przeszukać ten cały punkt informacyjny, a więc dobrze by było nie dać się ugryźć zaraz po wyjściu z auta, czyż nie?
Gdy w końcu wygramolili się z wozu szybko go zamknął i raz jeszcze się rozejrzał, czy aby nie nadchodzą zombie ukryte w krzakach. Zjebanie akcji poprzez pozwolenie, na zajście się od pleców byłoby szczytem debilizmu.
Ostrożnie, trzymając mocno basebolla ruszył przed siostrą do budynku, który na całe szczęście okazał się pusty od zombie. Oby nie od zapasów.
-Dobra młoda... mogę je rozwalić, ale to raczej ostateczność. Istnieje mała szansa na klucz... chuj go wie, gdzie może być. Możemy poszukać, ale pewnie tylko zmarnujemy czas.... Dasz radę to otworzyć, czy to za dużo dla takiej sieroty? - rzekł po czym spojrzał na nią zaczepnie. Ciekawiło go co zrobi... Oczywiście gdyby zdecydowała się spróbować miał zamiar ją asekurować, aby przypadkiem nic jej nie zaatakowało.
 
   Podziel się na:  
Skylar Stone 


20 lat



Włamywaczka

Wysłany: 2016-03-12, 21:55   

Sky skrzywiła się nieco, gdy Anders wspomniał o wódce. Ciągle wypominał jej ten "incydent" z alkoholem, jakby faktycznie była głupią idiotką, która chciała się schlać w trakcie apokalipsy zombie całkowicie bez powodu. Różnica była taka, że miała powód. Przez pierwsze dni końca świata, gdy tylko zamykała oczy, widziała twarz Matta, całą skąpaną we krwi, i żywego trupa, który bez oporów rozrywał trzewia jej chłopaka, gdy ten jeszcze żył. Nie potrafiła myśleć o czymś innym i spróbowała poszukać zapomnienia w alkoholu, który jakimś sposobem Anders zdołał ocalić. Gdy ją nakrył, przeklęła swoją słabość i w końcu wzięła się w garść.
Głupia - pomyślała teraz, ostrożnie stąpając po rozbitym szkle. Przemieszczała się lekkim krokiem, chociaż to i tak nie do końca tłumiło dźwięk, jaki wydawały stłuczone odłamki pod jej podeszwą. Sky rozejrzała się dookoła, lecz nic specjalnie nie przykuło jej uwagi. Zignorowała docinki swego brata, gdyż chciała się skupić na robocie, a głośne kłótnie mogły im w tej chwili tylko przeszkodzić. Adrenalina zaczynała powoli przyśpieszać bicie serca, jak zwykle w takich sytuacjach, jednak młoda potrafiła świetnie nad sobą panować, przynajmniej w obliczu zagrożenia. W innych przypadkach... Cóż, różnie to bywało. Śrubokręt trzymała od góry, niczym sztylet, w każdej chwili gotowa unieść go do ciosu. W końcu zbliżyli się do drzwi, a brodacz walnął swoją gadkę, ewidentnie próbując sprowokować Sky. Postanowiła nie wypluwać słów, które chciały właśnie zatańczyć na jej języku, bo pewnie nie skończyłoby się tylko na kłótni. Nie zaszczycając Andersa nawet spojrzeniem, kucnęła przy drzwiach i wpatrzyła się w dziurę.
- Warto najpierw się dowiedzieć, czy coś nie czeka na nas w środku - powiedziała bardziej do siebie niż do niego. Wiedziała, że ma ją za idiotkę, toteż miała głęboko w dupie, czy uzna ją jeszcze za wariatkę. - Ale nie powinno być problemów - rzuciła jeszcze, gdy przyglądała się zamkowi. Jeden z prostszych modeli. Mięli szczęście. Stuknęła kilka razy cicho śrubokrętem o podłogę w pobliżu małego przejścia i przez chwilę nasłuchiwała, czy nie usłyszy jakiś podejrzanych dźwięków.
- Dobra, duży, to ty zobacz, czy uda ci się znaleźć mapę - mówiła, kiwnąwszy głową w stronę stosu rozwalonych ulotek. - Zaraz zobaczymy, co uda mi się ugrać - dodając to, już wydobyła wytrych z kieszeni spodni. Cholera, to był jej ostatni. Włożyła swój sprzęt do zamka i zaczęła czarować. Była BARDZO delikatna, gdyż nie miała zamiaru złamać swojej ostatniej sztuki, dlatego też z pewnością nie będzie ryzykować zbyt dużego nacisku. Była w tym naprawdę dobra, więc drzwi mogły pozostać zamknięte tylko w wypadku, jeżeli zamek został w jakiś sposób uszkodzony. Cóż, różnie to bywa, a Sky już się przyzwyczaiła, że cały czas mają z Andersem pod górkę.
- Masz coś, neandertalu? - rzuciła przez ramię, uśmiechając się półgębkiem. Chciała słyszeć jego głos, nawet jeżeli był to tylko potok wyzwisk i szyderstw. W ten sposób była pewna, że ktoś ją osłania, może na kimś polegać, zaufać... Nie, nie potrafiła ufać. To akurat była jedna z nielicznych lekcji ojca, których staruszek jej udzielił. Nie ufać nikomu, przede wszystkim rodzinie. Ale co miała zrobić? Przecież Anders ją chronił i, mimo tego, że był totalnym skurwielem, wciąż był jej bratem.
Ugryzła się w wargę, gdy uświadomiła sobie, że traci skupienie i zastanawia się nad takimi pierdołami jak zaufanie. Siedzieli w tym razem i tyle, nie było sensu nad tym rozmyślać. Zaklęła cicho pod nosem i skupiła się na robocie.
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-03-13, 19:12   

Czy warto było mącić wytrychem, skoro w drzwiach była dziura, w którą ze spokojem Sky by się zmieściła?
Podjęła decyzję, czy słuszną? Drzwi po chwili stanęły otworem. Pomieszczenie było wąskie. Znajdowała się tutaj umywalka, blat i mała szafeczka wisząca na ścianie. Na końcu były też drzwi, które prowadziły prawdopodobnie do toalety. Z oddali można było usłyszeć ciche sapanie i warczenie. Nie był to na pewno zombie ani człowiek. Może pies?
 
   Podziel się na:  
Anders Stone 


26



Członek mafii

Wysłany: 2016-03-15, 09:47   

Postępowanie siostry było dla Andersa jedną wielką zagadką. Wiedział, że w dniu apokalipsy coś się jej stało, ale nie chciała mu niczego powiedzieć. Fakt, że znalazł ją całą we krwi o czymś świadczy, ale nawet jeśli zabiła człowieka, a nie zombie czy to coś zmienia? Sam wielokrotnie odebrał życie, a więc nie powinien jej potępiać, teraz nie miał na to nawet czasu. Oczywiście gdzieś w środku wolałby, żeby chociaż ona pozostała tutaj w miarę niewinna, ale czasem nie wszystko można dostać.
W czasie, gdy siostra próbowała otworzyć zamek mężczyzna próbował przeszukać biurko oraz okoliczne półki. Miejsce wyglądało na doszczętnie splądrowane i zniszczone. Plusem było to, że nie była to świeża robota, więc raczej nie groził im powrót wcześniejszej grupy czy ilu ich tam było. Starał się to robić najciszej jak się dało, ale przez szkło na podłodze i tak wychodziło to dość głośno. Na razie co prawda nie usłyszał odgłosów zombie, ale nie mógł sobie na to zbyt długo pozwolić. Jeśli obok budynku są jakieś trupy to z pewnością ich usłyszą, a tego by nie chcieli. Zamknięcie w ciasnym, małym budynku byłoby przesraną sprawą. Gdy w końcu zakończył poszukiwania, ze wszystkim co znalazł lub też bez niczego podszedł do siostry, gdyż w końcu udało jej się otworzyć drzwi.
-O to mały gnojku. Teraz musimy sprawdzić to pomieszczenie... tylko niczego nie odpierdol. - mruknął po czym odwrócił się, aby sprawdzić, czy nie nadchodzą jakieś zombie. Następnie wszedł powoli od środka...
-Prawie nic, kurwa... ale to sapanie... sprawdź najpierw szafkę, będę Cię ubezpieczał... później zobaczymy co to za cholerstwo. - rzekł po czym mocniej zacisnął palce na kiju. Miał zamiar zerkać zarówno na tajemnicze drzwi jak i wyglądać ewentualnych martwych gości w drzwiach budynku.
 
   Podziel się na:  
Skylar Stone 


20 lat



Włamywaczka

Wysłany: 2016-03-15, 16:35   

Uśmiechnęła się lekko pod nosem, gdy zamek poddał się jej zręcznym operacjom. Co by była z niej za włamywaczka, gdyby nie potrafiła sobie poradzić z takim banalnym zabezpieczeniem? Raczej kiepska...
Tak więc wrota stanęły otworem, a Sky popatrzyła na Andersa, unosząc jedną brew. I co, łyso? - pomyślała, jednak ponownie nie wypowiedziała swoich myśli na głos. Podczas akcji najczęściej milczała, a jak już gadała, to sama do siebie, karcąc się za swoje błędy i nakazując skupienie. Tak, skupiała się tylko na zadaniu, dlatego nawet nie skomentowała słów braciszka, które, jak zwykle, nie były zbyt miłe. Normalnie to by mu odpyskowała, ale teraz miała ważniejsze sprawy na głowie. Znaleźć mapę, pożywienie i przeżyć. Przede wszystkim przeżyć.
- Bądź ostrożny. Coś tam jest - ostrzegła brata profesjonalnym, pozbawionym emocji tonem, gdy ten ją mijał. Tak naprawdę czuła powoli narastające napięcie i najchętniej wróciłaby teraz do samochodu. O tak, bała się. Przez ostatni miesiąc była świadkiem wielu okropnych wydarzeń, widziała jak ludzie są zjadani żywcem i to wstrząsnęło nią całkowicie. Swego czasu była bliska załamania, lecz dobrze ukrywała emocje i brat raczej nie doszedł do tego wniosku. Pewnie widział, że coś się z nią dzieje, lecz w tamtym czasie mięli poważniejsze problemy, niż martwienie się stanem emocjonalnym młodej kobiety. O tak, bała się żywych trupów. Ale próbowała przezwyciężać ten strach, dlatego nigdy nie zgadzała się zostać w tym jebanym aucie. Musiała się nauczyć żyć w tym nowym świecie, chociaż podczas kradzieży nigdy nie zagrażała jej śmierć... cóż teraz czekała na każdym kroku. Sky nie sądziła, że do tego można się przyzwyczaić, chociaż po Andersie nie było nic widać. Cóż, on w końcu obcował ze śmiercią o wiele częściej od Skylar. Może po jakimś czasie stanie się taka bezuczuciowa jak on?
Podążyła za bratem w głąb pomieszczenia i schowała wytrych do kieszeni. Drzwi zostawiła trochę szerzej otwarte, aby w razie czego mogli szybko się stąd zmyć. Sprawdziła, czy za plecami nie czyha żadne niebezpieczeństwo, a następnie zbliżyła się do wskazanej przez Andersa szafki, cicha jak cień. Spróbowała ją otworzyć i zbadać, jeżeli drzwiczki się uchylą.
- Zobacz, czy z tej umywalki leci woda - rzekła półgłosem, aby nie zagłuszać dziwnego warczenia. - Przydałby się nam zapas wody. Może uda nam się znaleźć jakiś baniak albo butelkę...
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Za grafikę na forum odpowiedzialna jest Lou. Kodowanie Lex i Kelly.
Oficjalne otwarcie: 19.02.2016r.