Image Map
A zombie is coming! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Stacja kolejowa
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy 
Psycho.


21 lat



Rana postrzałowa (opatrzona)

Kelnerka

Wysłany: 2016-02-26, 12:35   Stacja kolejowa

Mała stacja kolejowa. Wszystko jest poprzewracane i porozrzucane. Nawet kubły na śmieci wydają się być przeszukane. W oddali nie widać żadnego pociągu.
_________________




You can't kill them all. They're already dead.


 
   Podziel się na:  
Paolo Pazzini 


22 lata



Iluzjonista

Wysłany: 2016-04-09, 19:16   

O rany. Takiego zwrotu akcji to się nie spodziewał. Ledwo uszedł z życiem! Zawsze wiedział, że ufanie murzynom to nienajlepszy pomysł. Ale zaczynając od początku...
Był sobie taki dwudziestoletni pan magik, co to wędrował sobie przez busz w poszukiwaniu jedzenia czy napitku, a w najgorszym wypadku, choćby solidnego wypoczynku. Nie sprawiał nikomu problemu, nie szukał kłopotów, unikał niepotrzebnej przemocy i truposzy, którzy to z chęcią zamaskowaliby jego włoskiego mięska. Jak więc widać, taki ktosiek nie powinien napotykać wielu przeciwieństw i w spokoju sobie trochę pożyć. Ale nie! Musiał napotkać przygniecionego przez samochód człowieczka, który to odganiał sztywnego, próbującego się do niego dobrać. No i co... zwyczajny ludzki odruch - pomógł mu, robiąc dość ciężkim głazem sieczkę z mózgu napastnika. Uratowany szczerze mu podziękował i oferował posiłek w kryjówce niedaleko. Paolo nie chciał się zgodzić... zrobił to za niego burczący i domagający się swojego brzuszek. Tak też zawitali w małym budyneczku, gdzie czekało już trzech uzbrojonych mężczyzn. No i pewnie ograbiliby pana Pazziniego do gołego, ale okazało się, że byli śledzeni i rozpętała się niezła strzelanina. Naturalnie z iluzjonisty żaden wojownik, więc wykorzystał swoją jedyną umiejętność i czmychnął w podskokach. Tak szybko biegł, że aż znalazł się w miejscu całkowicie obcym. W oddali widniały kontury jakiegoś budynku, a sądząc po torach - stacji kolejowej. Co innego miał do roboty? Jakby chciał zawrócić... dorwaliby go i tyle by sobie pożył. Poczłapał więc w tamtym kierunku.
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-04-11, 18:00   

Przeważnie stacje kolejowe wyglądają dziwnie przygnębiająco. No, kojarzą się z pożegnaniami i inne tego typu pierdoły. Tym razem jednak, widok stacji przyprawiał wręcz o dreszcze. Porozrzucane gazety, puste kubły na śmieci i okropny smród. Zresztą, smród towarzyszył niedobitkom z West Point przez cały okres ich wędrówki. Rozkładające się ciała i cholerny zapach wiosny. Wiadomo, na niektórych drzewach zaczynały pojawiać się zielone liście. Cóż, nawet chwilami dało się poczuć w nosie pyłki kwiatów, jeśli ktoś był alergikiem. Sprawiało to, że chociaż na moment można było poczuć się jak dawniej. No, jednak smród truposzy przez większość czasu był okropnie wyczuwalny, jednak chyba w tym momencie nikogo nie przyprawiał o mdłości. Bo nikt nic nie jadł, wszyscy byli głodni. Zapewne to samo czuł teraz Paolo. Okropne burczenie w brzuchu i chęć wrzucenia czegoś na ząb. Tylko dokąd tutaj iść? A może ma coś w plecaku? Powinien błyskawicznie coś przekąsić, bo skończy się to kiepsko.
Peron był pusty, jedynie w oddali było kilka budynków, gdzie zapewne była obsługa kolei i inne takie. No właśnie. Była. Chociaż... może nadal tam jest, tylko w nieco innej postaci?
 
   Podziel się na:  
Paolo Pazzini 


22 lata



Iluzjonista

Wysłany: 2016-04-13, 19:49   

Wiosna, zawsze tak piękna i radosna. Dojrzewające liście, wychodzące spod śnieżnej kołdry przepiękne kwiaty czy budzące się ze snu zimowego leśne żyjątka. Kwintesencja cudu życia, jakim została obdarzona kraina ludzi...
... ich była kraina. Od dawna przestała do nich należeć. I choć widok zielonych listków mógł przywoływać ciepłe wspomnienia, to natychmiastowo niwelowały je uroki współczesnego, zniszczonego świata. Smród wręcz uderzał w nozdrza. W połączeniu z nieustannym burczeniem w brzuchu powodował reakcje wymiocinowe. Dlatego też ostatnie odcinki Paolo przeszedł w bardzo nieprzyjemnym nastroju, zmagając się ze wspomnianą dolegliwością. Co gorsze, zawartość plecaka wołała o pomstę... czy jest w stanie zaspokoić głód kilkoma łykami napoju gazowanego? Odpowiedź nasuwa się sama.
Stacja kolejowa zawsze wywołała pewne przygnębienie, wręcz nostalgiczną tęsknotę. Był przecież miejscem pożegnań, gdzie wylane zostawały miliony łez. I w tym wypadku mężczyzna mógł to odczuć. Mimowolnie przywołał sobie obraz, gdy sam wyjeżdżał z Włoch... wówczas jednak nikt go nie żegnał. Wszyscy, którzy byli to tego zdolni, dawno odeszli.
Peron stanowił nie tylko przystanek dla pociągów. Miał też przecież kasę biletową, poczekalnię, różne bufety i bary umilające czas czekającym na swój pojazd. Właśnie z takim zamysłem wkroczył wgłąb kompleksu. Może znajdzie jakiś nie do końca splądrowany pub czy zamknięty na kłódkę kiosk? W końcu nikt w pośpiechu nie wyłamałby zamka. Naturalnie niespokojne oczy ciągle krążyły wokół, szukając potencjalnych źródeł zagrożenia...
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-04-14, 17:53   

No proszę! Ktoś zamknął swój kiosk jakiś czas temu i uciekł przed zombiakami. Kiosk stojący na peronie mógł dostarczyć mu nie tylko sporej ilości czekoladowych batonów, napojów gazowanych, papierosów ale również rozrywki! Amerykańskiej prasy! Może przypomni sobie jaki celebryta pokazał niedawno swoją bieliznę, lub co Kim Kardashian wypisywała na Facebooku jakiś czas temu? Gazety tego pokroju czytało się teraz zapewne jak coś, co pochodzi z innej dekady. A w rzeczywistości pochodziło sprzed miesiąca.
Kraty kiosku były zamknięte na kłódkę. Ponoć Harry Houdini potrafił się uwolnić będąc skrępowanym łańcuchem z kłódką. Czy Paolo będzie również na tyle zdolny i otworzy kłódkę bez kluczyka?
 
   Podziel się na:  
Paolo Pazzini 


22 lata



Iluzjonista

Wysłany: 2016-04-14, 23:36   

No proszę! Chi cerca, trova! Nawet zmęczony i wygłodniały mózg potrafi wykrzesać z siebie odrobinkę pomysłu i chęci, by wydać na świat jakiś pomysł czy pożyteczną myśl. Stacja kolejowa równa się jedzenie! Takie równanie wydawało się dosyć głupie, ale widok zamkniętego kiosku był swoistym jego potwierdzeniem! Paolo nieostrożnie wręcz pognał w kierunku drzwi; i dopiero przy nich obudziła się w nim lampka ostrożności, skłaniająca do uważnego rozglądnięcia się i ogarnięcia sytuacji. Słyszał w oddali jakieś łomoty, zapewne kilku szwędaczy ugrzęzło gdzieś w łazience czy zamkniętym pomieszczeniu. Ale tutaj... wszystko wyglądało spokojnie i obiecująco. Tylko był jeden, malutki problem...
... zwany kłódką. Nie miał pojęcia jak za nią się zabrać! Owszem, kiedyś w czasie przedstawienia wydostał się ze spiętych łańcuchów, na dodatek topiąc się w szklanej bańce wypełnionej wodą. Ale tylko on wiedział, że tworzywo pęt było bardzo kruche i nietrwałe! Dlatego wystarczyło szarpnąć słabym ogniwem i gotowe! A w tym przypadku...
Rdza! Właśnie! Przecież tutaj nikt długo nie zaglądał. Na pewno deszcze i zaniedbanie sprawiły, że metal uległ korozji i stracił swoją naturalną trwałość. Jak więc ma wykorzystać tą wiedzę? Otóż w jak najbardziej prymitywny sposób. Rozejrzał się wokół, chwycił jakiś ciężki kamień, podszedł do kłódki i potężnym zamachem rąbnął nim w konstrukcję. Trochę szumu, trochę hałasu, ale co z tego wynikło?
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-04-15, 19:10   

Kiepski pomysł, magiku. Owszem, metal był trochę stary, ale nie aż tak. Sprzedawca używał tego łańcucha jeszcze jakiś czas przed apokalipsą, ale gdyby tylko dało się przerwać którekolwiek z ogniw kamykiem, to raczej wymieniłby sprzęt. Hałas to zły pomysł podczas apokalipsy, Paolo usłyszał więc powarkiwanie umarlaka, który był niedaleko - wychodził z budynku na peronie i ruszył w stronę kiosku. No to będzie trzeba powalczyć i w tym czasie wymyślić jakiś pomysł na otwarcie kłódki...
W jego stronę zaczął zmierzać trup - nie wyglądał na bardzo starego. Młoda, martwa bizneswoman w niesamowicie ciasno spiętym koku, który wręcz wywoływał odrywanie się niektórych części jej skóry od głowy (zapewne w wyniku gumki do włosów i wsuwek) powoli włóczyła się w jego stronę. Miała na sobie wyjątkowo modną w tym sezonie czarną, ołówkową spódnicę i białą bluzkę, w której kieszonce widać było kilka długopisów zaczepionych o kieszeń. Widocznie apokalipsa zaskoczyła ją podczas wyjazdu na jakąś poważną konferencję.

~Gracz został przeniesiony do martwych, więc temat jest wolny
 
   Podziel się na:  
Olaf Eriksson 
Ja rąbie | Mogę?


32 Lata



Drwal

Wiek: 20
Wysłany: 2016-06-19, 23:04   

Szedł już dobre kilkanaście minut rozmyślając o propozycji zielarki. Dobrze, że ma czas na przemyślenie oferty. Uznał, że lepiej będzie się trzymać z kimś, niż samemu. W końcu nie wie czy nie spotka kogoś kto poderżnie mu gardło w nocy. Taki obóz to bardzo dobry pomysł, baza wypadowa. Przytakiwał sam sobie w ciszy. Trzeba w życiu wszystkiego spróbować. Trzymał się za nimi, w końcu one miały prowadzić. Dotarli do stacji kolejowej, rozejrzał się dokoła, straszne pobojowisko. Co oni tu robią? Odpłynął z deka myślami o tym co będzie mógł zrobić jak zajdzie na miejsce. Spojrzał przed siebie i zawołał do rudowłosej.
- Rhia, przemyślałem twoją propozycję i… - Przełkną ślinę by upewnić się w tym co mówi. Kontynuował dalej spokojnie, skoro już zaczął to musiał skończyć.
- ...jak macie miejsce w tym obozie o którym mówiłaś wcześniej, to z chęcią zajmę wam jedno miejsce. - Pokiwał kilka razy głową w potwierdzeniu tego co powiedział przed chwilą. Teraz może zacznie być częścią jakiejś społeczności, może uda mu się odnaleźć siostry i da radę pożyć jeszcze trochę. Nie będzie musiał się martwić o nocleg i nieprzespane noce. Po krótkiej chwili pokręcił trochę wąsem na boki i zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy.
- A tak w ogóle to, Daleko jeszcze? - Specjalnie zaakcentował to “Daleko jeszcze” z takim charakterystycznym przekąsem w głosie. Jak to zazwyczaj dzieciaki marudzą. Z drugiej strony był też ciekawy czy długo będą jeszcze tak łazić po nieznanym, ale to co innego.
 
   Podziel się na:  
Maisie Tupper 


28 lat



Pisarka i tłumaczka

Wysłany: 2016-06-19, 23:58   

Trafili na stację kolejową. Poszli nieco okrężną drogą, ale tak chyba było lepiej. Unikali przez to zabudowań, a to oznaczało mniej ludzi, mniej trupów i mniej problemów. Może Tupper nie pochodziła stąd, ale zdążyła na tyle poznać miasteczko, żeby wiedzieć którędy będzie mogła przejść bez żadnych niespodzianek, a gdzie trzeba zaryzykować, ale można zgarnąć lepsze fanty.
Cóż, tych akurat tutaj brakowało. Miejsce zostało porządnie przeszukane z kilkanaście razy, a jeżeli chcieliby sobie coś zabrać, to mieli całkiem spory wybór papierków po batonach i foli z chipsów. Może w jakimś wagonie coś by się znalazło, ale oczywiście żaden pociąg nie zepsuł się w okolicy.
Tupper nie miała zamiaru ciągnąć dalej za sobą Olafa i już miała go bardzo kulturalnie zapytać, czy w końcu się zdecydował, ale facet sam zaczął temat. Niestety takiej właśnie odpowiedzi spodziewała się Maisie. Tyle że co ona mogła zrobić? Rhiannon zaprowadzi faceta do obozu tak czy siak. Chyba żeby to powstrzymać musiałaby go zabić, a koleś w gruncie rzeczy wydawał się być w porządku. W końcu nie była taką suką, żeby mordować ludzi którzy jej pomogli. Z resztą, on miał siekierę, a ona pałkę - od razu wiadomo kto by zginął.
- Oho, teraz Osioł ze Shreka. Czy ty sprawdzasz ile postaci z bajek możesz przypominać na raz? - spytała zgryźliwie. Ciekawe czy znowu będzie oburzony jak to ona go nie nazwała, ale co poradzić - w końcu biedny Osioł nawet nie miał porządnego imienia, więc jak miałaby go inaczej nazwać?
 
   Podziel się na:  
Rhiannon O'Sullivan 


27 lat



Lekarka medycyny naturalnej

Wysłany: 2016-06-20, 17:54   

Stacja kolejowa chyba nigdy nie wyglądała tak źle, jak w tych czasach. Świeciła pustkami, czasem tylko można było zaobserwować przelatującą siatkę, czy inny śmieć niesione wiatrem. Był to dosyć smutny widok, biorąc pod uwagę, że wcześniej na stacji zawsze ktoś był, a sama stacja była ładnym i zadbanym budynkiem. Po drodze udało im się nie trafić na żadnego zombie, czy nawet na wygnańców z ich obozu. Dla Rhiannon było to trochę dziwne. Miała złe przeczucia co do tego. Coś jak cisza przed burzą, dlatego chciała już znaleźć się bezpiecznie za murami obozu i moc porozmawiać z Jurijem. Co jak co, ale przeczuć nie należało ignorować. Czasem mogły ratować życie.
Wtedy też odezwał się Olaf. Ucieszyła się z jego decyzji.
- O, to świetnie! Miejsca jest sporo, więc na pewno znajdziesz jakiś kąt dla siebie. - Powiedziała patrząc na niego. - Jesteśmy jakoś w połowie drogi, widać już w sumie czubek latarni, do której się kierujemy - Wskazała mu odpowiedni kierunek, gdzie można było w oddali dostrzec kawałek dachu, należący do latarni. Cóż, Rhia też miała skojarzenia z Osłem ze Shreka, ale to już zatrzymała dla siebie. Nie będzie się powtarzać, a i Olaf pewnie nie bardzo zna wszystkie filmy animowane, więc nie będzie go zasypywać swoimi skojarzeniami, których najpewniej nie zrozumie. Jednakże kącik ust trochę jej drgnął w górę na to, co powiedziała Maisie.
-Ruszamy dalej, czy chcecie chwilę odpocząć? - Zapytała z grzeczności. Sama wolała już ruszyć dalej, ale przecież nie będzie ciągnąć ich za sobą na siłę. Niektórzy muszą czasem odpocząć.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Za grafikę na forum odpowiedzialna jest Lou. Kodowanie Lex i Kelly.
Oficjalne otwarcie: 19.02.2016r.