Image Map
A zombie is coming! Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Kawiarnia
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy 
Psycho.


21 lat



Rana postrzałowa (opatrzona)

Kelnerka

Wysłany: 2016-02-26, 12:47   Kawiarnia

Miejsce, w którym większość bardziej zamożnych ludzi lubiła spędzać czas. Podawano tu pyszne ciasta domowej roboty oraz kawę z ekspresu. Jeszcze niegdyś miejsce to tętniło życiem.
_________________




You can't kill them all. They're already dead.


 
   Podziel się na:  
Chloe Reyes 


25



Studentka

Wysłany: 2016-04-09, 12:07   

Życie podróżnika było ciężkie. Szczególnie dla Chloe, która umiejętności nie posiadała żadnych. Właściwie dalej dziwiła się, że przeżyła tyle dni. Powinna zginąć już pierwszego dnia. Może jednak coś chciało aby to wszystko przeżyła? Póki co radziła sobie bardzo dobrze. Miała pożywienie, wodę i podstawową apteczkę samochodową. Czegoż chcieć więcej?
Nie znaczyło to jednak, że nie zamierzała dalej szukać zapasów. Wręcz przeciwnie, bardzo ich potrzebowała. Nie było mowy o odpoczynku. Zombie czaiły się wszędzie. Cudem ich unikała.
W jej oczy rzuciła się kawiarnia. Kojarzyła ją. Postanowiła tam wejść. Może w środku znalazłaby coś ciekawego? Jakaś broń? Oby nie żywego trupa. To mógłby być jej koniec… Takie małe pomieszczenie. Nie mogłaby nawet wykorzystać swoich umiejętności. A miała tylko dwie.
Po prostu weszła do środka wypatrując jakichkolwiek przedmiotów. Jeśli jednak zauważyła zombie po prostu stamtąd uciekła.
 
   Podziel się na:  
Christopher Blackwood 


29 lat



Bokser

Wysłany: 2016-04-10, 14:37   

To fakt, życie podróżnika było ciężkie. Nie mieli takich możliwości jak ludzie, którzy pozostali z jakimiś grupami, o wodzie i wygodnym wyrku można było tylko pomarzyć, ale... Jemu takie życie odpowiadało. We własnym mniemaniu Chris'a nie zasługiwał on na takie luksusy, nie po tym co zrobił. Postawmy sobie sprawę jasno - nie każdy kochający ojciec zostaje zmuszony do zamordowania własnej córki, a on właśnie to uczynił. Minął...miesiąc? Dwa? Cholera wie, dawno stracił poczucie czasu... Z resztą czy miało ono jakiekolwiek znaczenie? Czas się skończył, więc zegarki nie były już potrzebne. Zwłaszcza facetowi, któremu było wszystko jedno, Ci bardziej rozważni stwierdziliby pewnie, że wystawia się na zbędne ryzyko, ale pragnął... Zemsty? Zemsty, albo własnej śmierci. Kij go tam wie.
Christopher - jak każdy człowiek - odczuwał głód. Dlatego mimo tego, iż uważał siebie za zwykłego morderce postanowił nie karać się głodówką i udał się na poszukiwania zapasów. Znalazł się w pobliżu kawiarni, do której nigdy wcześniej nie zaglądał... Cóż, zawsze można sprawdzić, czy nie zostały jakieś zapasy.
Uzbrojony w metalowy pręt wszedł do pomieszczenia pewnym krokiem, nie straszne były mu żywe trupy, kompletnie. W zasadzie chyba chciał tam jakiegoś spotkać, wymierzyć mu karę... Rozejrzał się po pomieszczeniu i jego wzrok spoczął na kobiecie, która była jak najbardziej żywą osobą (o ile oczywiście nie było tam żadnych zombie, jeśli będą, to spróbuje się z nimi rozprawić, ewentualnie wycofa się, gdy będzie ich zbyt wiele). Zignorował Chloe, nie zaszczycił jej nawet żadnym słowem i zaczął przeszukiwać półki, zajrzał pod ladę... Wszystko może się przydać.
_________________
 
   Podziel się na:  
Chloe Reyes 


25



Studentka

Wysłany: 2016-04-11, 19:12   

Kiedy Christopher wstąpił do kawiarni wzdrygnęła się. Z początku pomyślała, że to najzwyklejszy w świecie zombie; silniejszy. Dużo silniejszy. Nie odzywał się, ignorował ją. Właściwie to wszystko wskazywało na to, że był zombie. Jako samotniczka nie widziała wielu ludzi… Właściwie często mówiła sama do siebie.
Zacisnęła palce na najbliższym przedmiocie wpatrując się w niego(Chrisa) jak zaczarowana. Po chwili zagryzła wargę kręcąc z niedowierzaniem głową. Zauważył ją. I nic nie zrobił? Z jednej strony to dobrze, z drugiej niesamowicie irytowało. Chciała z kimś porozmawiać! Nawet jeśli byłaby to kłótnia!
Serce biło jej zdecydowanie szybciej. Bała się. Cholernie się bała. Co jeśli należał do grona tych psychopatów zabijających za kawałek mięsa? Źle patrzyło mu z twarzy! Gdyby jednak interesowała się sportem zapewne rozpoznałaby jego twarz. Pech chciał(lub i nie), że w ogóle się tym nie interesowała. Patrzyła tylko na wynik walki.
W końcu odepchnęła się od przedmiotu wchodząc mu w drogę. Przechyliła głowę w bok prostując się. Nawet w takiej pozycji była dużo niższa. To tylko sto sześćdziesiąt osiem centymetrów wzrostu! Niziutka, drobniutka. Idealny łup.
- Byłam tutaj pierwsza – dźgnęła go palcem w pierś zakładając ręce na swoich, idealnie eksponując swój biust. Dopiero po chwili zrozumiała, że to co powiedziała brzmiało idiotycznie i dziecinnie. Pokręciła z niedowierzaniem głową. – Musiałeś tutaj wejść? Jestem pewna, że mógłbyś znaleźć inne miejsce! Masz duże szanse na przeżycie – ponownie zagryzła wargę uważnie go obserwując. Nie. Nie znała go. W ogóle go nie znała i właściwie nie zamierzała poznać. Po prostu ją wkurzył. Nie miała nad sobą kontroli. Zdawała sobie sprawę, że mógłby powalić ją w dwie sekundy, a ona nie zdążyłaby nawet zareagować. Była słaba. O ile Zombie zdołałaby uciec, o tyle z tym wielkim facetem nie miała szans. Ile miał wzrostu? Sto dziewięćdziesiąt. Dobra kondycja. Mógł zrobić jej, co tylko chciał.
 
   Podziel się na:  
Christopher Blackwood 


29 lat



Bokser

Wysłany: 2016-04-14, 14:57   

Tak jak już mówiłem - gdy tylko Chris wszedł do kawiarni zauważył dziewczynę, aczkolwiek dalej kompletnie ignorował jej obecność. Nie obchodziła go, właściwie ostatnio nikt go nie obchodził, dalej ciężko było mu się uporać ze stratą ukochanej osoby i dalej nie potrafił rozmawiać z ludźmi. Ze sztywnymi było łatwiej, po prostu wbijał mu pręt w oko, ucho, przebijał mózg... Nie musiał rozmawiać. Przyznasz, że to o wiele prostsze!
Otworzył kolejną szafkę, szufladę, nic nie znalazł... Zamknął ją z trzaskiem nieco zirytowany, cholera, naprawdę wyczyścili wszystko? Miał nadzieję, że znajdzie cokolwiek do jedzenia, albo inne przydatne rzeczy, ale jak na razie wyglądało na to, że kawiarnia jest tak samo pusta, jak inne miejsca, które odwiedzał. Cóż, chyba takie jego szczęście.
Tak na marginesie nie ma sięczemu dziwić, dobrze, że się go obawiała - w dzisiejszych czasach ludziom naprawdę odwalało, potrafili zamordować za najmniejszą bzdurę, nie liczyli sięz ludzkim życiem - dbali tylko o swoje dobro i w sumie nie wiem, czy nie jest to dobre podejście...
Wreszcie dziewczyna zagrodziła mu drogę, a on przeniósł na nią spojrzenie. Od razu mogła zauważyć, że jego wzrok jest zimny, pusty, beznamiętny.. Podobno oczy są odzwierciedleniem duszy, w takim wypadku patrząc na niego można było odnieść wrażenie, iż on jej wcale nie posiada.
Po chwili na jego ustach pojawił się na swój sposób bezczelny uśmiech.
- Widzę, że byłaś pierwsza. I? - rzucił tylko wymijając ją. Zajrzał do kolejnej szafki, a gdy w niej również nic nie znalazł oparł się o blat i sięgnął do kieszeni. Wyciągnął z niej paczkę papierosów, oraz zapalniczkę. Już po chwili rozpalił jednego zaciągając się głęboko i wypuścił gęstą chmurę dymu w eter. Przeniósł ponownie na nią wzrok i przyjrzał się kobiecie. Kogoś mu przypominała, była podobna do...
Do matki Leili. Cholera... A może to tylko wytwór jego wyobraźni? Potrząsnął delikatnie głową chcąc się pozbyć tych myśli i ponownie się odezwał:
- Tak, musiałem tutaj wejść, ponieważ tego miejsca jeszcze nie sprawdzałem. I nie powinnaś tak krzyczeć. Hałas przyciąga sztywnych. - rzucił dość obojętnym tonem, i wiesz co? Wcale nie miał zamiaru robić jej krzywdy, tak jak myślała - bo i po co?
_________________
 
   Podziel się na:  
Chloe Reyes 


25



Studentka

Wysłany: 2016-04-17, 17:34   

Gdyby mogła zabijać wzrokiem już leżałby martwy. Na szczęście nie posiadała takich umiejętności, wiec mogła sobie tylko wyobrażać jak wije się w torturach, z twarzą wygiętą w potwornej agonii. Nie mogła z nim nic zrobić. Była słaba i doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Wystarczyła chwila, a już leżałaby trupem. Dopiero po chwili zdała sobie z tego sprawę.
Otrzepała się odsuwając się lekko. Przechyliła głowę w bok patrząc na niego z niedowierzaniem. Nadal nie chciała wierzyć, że stoi przed nią żywa osoba. Osoba, która naprawdę nie należała do zacnego grona sztywnych.
Przed sztywnymi zwykle potrafiła uciec Pamiętała o panujących na wolności zasadach i tym, że nie może unosić głosu. Zresztą, na kogo miałaby podnosić? On się napatoczył. Po prostu ją wkurzył. Nie była przyzwyczajona do takich sytuacji.
To był etap wyszukiwania zalet i wad. Był silny. Tyle musiała wiedzieć, aby postanowić, że pomoże mu w wędrówce! O tak. Przydałoby się jakieś silne ogniwo. Radzące sobie z przeciwnościami losu i zombie. Nie mogła wiecznie uciekać. Wiedziała, że długo tak nie pociągnie!
Wyciągnęła z plecaka otwartą wcześniej paczkę płatków kukurydzianych zjadając ich trochę. Cały czas się w niego wpatrywała. Dopiero po chwili zorientowała się, że rzeczywiście mógł być głodny.
- Nie masz żadnych zapasów? – zapytała w końcu rozglądając się po kawiarni. Musiało to być miejsce oblegane. Prawdopodobnie ludzie uciekali stąd w popłochu, więc zabrali całe pożywienie. Podeszła do niego wystawiając dłoń z opakowaniem. Wbrew temu jak wyglądał miała nadzieje, że jej nie okradnie. Nie zaszkodzi go jednak oszukać. Dla własnej satysfakcji. – Mam tylko to, ale takie opakowanie to i tak sporo. Nie jem dużo. Przynajmniej nie przytyję – parsknęła opierając się o blat.
Musiała go skądś kojarzyć. Ale nijak nie potrafiła powiedzieć skąd. Być może obejrzała którąś z jego walk? Przynajmniej chwilę. Jeśli był zakrwawiony to małe szanse, że go rozpoznała, ale naprawdę… ta twarz coś jej mówiła i przecież nie była w błędzie.
- Nie wiem jak masz na imię, ale jesteś aktorem! – krzyknęła w końcu puszczając mu oczko. Załamanie?
 
   Podziel się na:  
Christopher Blackwood 


29 lat



Bokser

Wysłany: 2016-04-17, 17:56   

Cóż, w takim razie może się tylko cieszyć z tego,że dziewczyna nie posiada takiej zabójczej umiejętności. I tak na marginesie, pff! Co za sadystka, wszedł sobie spokojnie do kawiarni, zignorował ją, nie szukał zaczepki, a ona wyobraża sobie jak wije się u jej stóp z bólu? I kto tu jest potencjalnym zagrożeniem? Heh, no, ale nie ważne. Tak jak mówiłem - wcale nie zamierzał jej krzywdzić, nie przeszło mu to nawet przez myśl, bo i po jaką cholerę? Nie przeszkadzała mu w niczym, jedyne co robiła, to gadała, ale... To chyba dobrze. Już zapomniał, kiedy ostatni raz miał okazję porozmawiać z kimś żywym, otworzyć do kogokolwiek gębę - nawet, jeśli tym kimkolwiek była naprawdę irytująca dziewczyna.
Co do sztywnych... On zwykle nie uciekał. Mordował ich. Mścił się. Zostawiał za sobą trupy - takie naprawdę martwe, nie chodzącą śmierć. Te pierdolone potwory odebrały mu córkę i.
Zignorował jej pytanie dalej przeszukując całe pomieszczenie, nie powinno ją interesować, czy ma jakieś zapasy, czy nie. On o to nie pytał, jego to nie interesowało, ale jak widać dziewczyna była cholernie wścibska.
No i chyba masz rację, prawdopodobnie ta kawiarnia była już przeszukana, ale niektórzy pomijają pewne miejsca przy szukaniu zapasów, a on robił to skrupulatnie, półka po półce, szuflada po szufladzie - może uda mu się zdobyć coś, co ktoś inny przegapił...
Przeniósł na nią wzrok, gdy wyciągnęła w jego kierunku paczkę płatków kukurydzianych. Och... Tego się nie spodziewał.
- Ja... Nie, nie mam.. - odparł cicho delikatnie zawstydzony swoim poprzednim zachowaniem, tym, że tak ją ignorował. Może nie powinien tego robić? W końcu... Ona zachowała się w porządku.
- Ekhm... Tobie przydadzą się bardziej. Ja sobie poradzę. - odparł nie chcąc odbierać jej (prawdopodobnie) ostatnich zapasów. Dalej uparcie liczył na to, że coś tutaj znajdzie.
- Ale dziękuję. Niewielu ludzi w dzisiejszych czasach podzieliłoby się jedzeniem. - dodał wracając do swojego zajęcia.
Pewnie, że mogła go kojarzyć, o ile kiedyś oglądała wiadomości, a konkretnie materiały o boksie, lub same walki. Może natrafiła na niego zwyczajnie przerzucając kanały?
Zaśmiał się cicho, gdy dziewczyna stwierdziła, że jest aktorem i oparł o blat odwracając twarz w jej kierunku.
- Nie jestem aktorem. Jestem Chris. Chris Blackwood, byłem... Byłem zawodowym bokserem. Pokazywali moje walki w telewizji, stąd możesz mnie kojarzyć.
_________________
 
   Podziel się na:  
Chloe Reyes 


25



Studentka

Wysłany: 2016-04-23, 13:15   

Wścibska. Zdecydowanie chciała wiedzieć, co mężczyzna posiada chociaż nie wyglądał na osobę noszącą przy sobie zapas jedzenia i picia. I broni. Być może nie potrafiła się niczym posługiwać, jednak przydałby się choćby nóż. Do przecinania gałęzi, do ucieczki. Każdy musiał sobie radzić. Wiedziała, że długo bez broni nie wytrzyma. Bez zabijania także. Może powinna dołączyć do jednej z większych grup? Tam miałaby łatwiej… Zapewne zabraliby jej zapasy; bo po co mizernej dziewczynie tyle zapasów? Lepiej to rozdzielić.
To nie były jej ostatnie zapasy. Kto jej zabraniał podzielić się płatkami, których i tak było dużo. Póki co nie mogła na nic narzekać. Zdawała sobie jednak sprawę, że zapasy się kończą; poza tym ktoś mógłby ją okraść.
- Spotkałeś innych ludzi? – w jej oku pojawił się błysk. Popatrzyła na niego z nadzieją. – Ja spotkałam tylko ciebie. Jak dotąd przebywałam wśród żywych trupów. Nie zabiłam żadnego. – i w gruncie rzeczy to ją pocieszało. Nie odebrała nikomu życia; nawet jeśli był zimnym trupem wyjadającym mózgi niewinnym. Kiedyś miał duszę i nie miała prawa go zabijać.
Bokser. Wiadomość ta wcale jej nie zdziwiła: był potężny, zapewne nadawał się do tych wszystkich walk. Ilekroć patrzyła na walczących mężczyzn każdy był dobrze zbudowany. Masakra.
- Jestem Chloe. Chloe Reyes. – uniosła dumnie głowę mierząc go przepełnionym powagą spojrzeniem. Nigdy nie wstydziła się swojego nazwiska; właściwie ochoczo je ujawniała. Być może nikt nie znał bogatych dupków pławiących się w luksusach, ale… Ale była z swojego pochodzenia dumna. – Może rzeczywiście stąd cię kojarzę. Nigdy nie przepadałam za boksem, ale kiedyś musiałam na to trafić. – pokiwała głową. W końcu przeszła do konkretów. – Wyruszasz w dalszą drogę? Masz jakiś konkretny cel? – spytała przechylając głowę w bok. Miała nadzieję, że znał miejsce, w którym zaraza nie dotarła. Była odcięta od wszelkich informacji, więc pozostawała nadzieja, że gdzieś tam daleko komuś udało się przeżyć.
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Za grafikę na forum odpowiedzialna jest Lou. Kodowanie Lex i Kelly.
Oficjalne otwarcie: 19.02.2016r.