Image Map
A zombie is coming! Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Szpital
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy 
Psycho.


21 lat



Rana postrzałowa (opatrzona)

Kelnerka

Wysłany: 2016-02-15, 14:16   Szpital

Szpital jest dobrym miejscem do poszukiwań leków. Jednak znajduje się tam całkiem sporo zombie. Kostnica jest przepełniona po brzegi tułającymi się tam żywymi trupami, a każde piętro jest niemal nie do przejścia, przez ogólny bałagan.
 
   Podziel się na:  
Abra Metfix 


20



studentka

Wysłany: 2016-05-16, 19:24   

//Po Małym Pasażu//
Szpital. Miejsce naszpikowane zombiakami. Tylko szaleniec, głupiec lub samobójca chciałby tam się teraz dostać. I Abi świetnie zdawała sobie z tego sprawę. Dlaczego więc cały czas siedziała na tym cholernym drzewie zastanawiając się nad tym? Zapasy, no tak. Z całą pewnością masa zapasów- leki, opatrunki, jedzenie z automatów. No i zombi. Nie, poprawka- cały festiwal zombiaków. Ryzyko. Zbyt dużo wręcz... chyba, że... Mogła by przetestować jedną rzecz. Coś, co zastanawiało ją od jakiegoś czasu. Szpital wydawał się najlepszym miejscem do tego. Tym bardziej, że możliwe było znalezienie ciuchów na przebranie. Przygryzła usta sama siebie przekonując, że to głupota, bezsens i samobójstwo. No i szaleństwo. Jednak, gdy cały świat oszalał, chyba i ona musi to zrobić. W pewnym sensie. I choć wiedziała, że to, co zamierza jest totalnie poryte rozejrzała się dookoła i gdy uznała, że żadnego truposza nie ma w pobliżu zeszła z niego kierując się w stronę szpitala, starając się jak najdłużej trzymać krzaków i drzew by pozostać niezauważoną. Uważnie się przy tym rozglądała w poszukiwaniu czegoś, co było by lepszą bronią od scyzoryka i by ominąć ewentualne niebezpieczeństwo zanim zostanie zauważona.
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-05-18, 13:00   

Pod wejściem do szpitala kręciła się cała masa zombie. Powłócząc nogami, charczały cicho i wędrowały od jednego końca budynku, do drugiego i na przemian. Nie sposób było przemknąć obok nich niezauważenie. Było ich... Setka? Może mniej, może więcej. Sama na pewno nie da rady uporać się z nimi wszystkimi.
Nie było też nic, co mogłoby skutecznie odciągnąć ich uwagę, po za jednym wozem. Tak... Ambulans stał w samym sercu wesołej gromadki zombie. Kto wie czy był otwarty?
 
   Podziel się na:  
Abra Metfix 


20



studentka

Wysłany: 2016-05-23, 12:27   

- Cholera...
Zaklęła pod nosem zastanawiając się nad swoim położeniem. Gdyby udało jej się jednego zombiaka odciągnąć... Tylko jednego potrzebowała. Bez tego wszystko na marne by było. Czy to faktycznie była strata czasu? Przygryzła usta zastanawiając się nad tym wszystkim. A gdyby jakoś udało jej się odciągnąć tą grupkę od ambulansu? Nie miała pewności, czy był w ogóle otwarty, choć szansa taka była. Nawet jeśli nie to może dało by się jakąś inną metodą dostać do środka. Lub chociaż odwrócić nim uwagę reszty chmary gryzoni. Lepsze to niż nic, tylko jak? Gdyby chociaż jakieś kamienie odpowiedniej wielkości znalazła. Cóż... jeśli jej się nie uda, zawsze może poszukać jakiegoś bocznego wejścia. Albo tylnego. Nie może się zbyt łatwo poddawać. Nie, w tym nowym świecie trzeba walczyć do końca. Szukać alternatywnych dróg i sposobów na zdobycie... w zasadzie czegokolwiek. Oddaliła więc od siebie czarne myśli i raz jeszcze uważnie się rozejrzała. Jeśli nic nie znalazła co mogło by jej pomóc odciągnąć uwagę zombi, choćby kamieni porządnych, powoli i starając się nie hałasować ruszyła w bok, starając się obejść szpital dookoła w poszukiwaniu czegoś przydatnego. Prowizorycznej broni, sposobu na obejście zombi lub odwrócenie ich uwagi, innych wejść, choćby otwartych i wybitych okien. Musi być zdeterminowana, skupiona i uważna.
 
   Podziel się na:  
Mistrz Gry 


xxx

Wysłany: 2016-05-24, 13:26   

Z prawej strony budynku znajdowałą się droga w połowie pokryta piachem, który przywiało tutaj z plaży znajdującej się na oko sto pięćdziesiąt metrów dalej. Bieganie po piachu może skutecznie spowolnić dziewczynę (odsyłam do mapy gdzie jest ów droga). Jednak była to jedyna szansa, ponieważ zombie skutecznie obstawiały cały przód szpitala. Kręciły się to w lewo, to w prawo, zupełnie jak strażnicy pilnujący granicy. Oprócz ambulansu zdawałoby się nie być w okolicy nic przydatnego, nawet kamieni. Sam piach i kilka usychających drzew. (Brak kamieni z racji bardzo bliskiej lokalizacji plaży). Jedyne co mogła znaleźć to kamyczki, bo nie można tego nazwać kamieniami. Na pierwszym piętrze znajdowała się cała masa wybitych okien, jakby specjalnie ktoś postanowił stłuc wszystkie szyby na pierwszym piętrze. Jak się tam dostać? Dobre pytanie, rynny były pozrywane. Spróbujesz przejść piaszczystą drogą?
 
   Podziel się na:  
Olaf Eriksson 
Ja rąbie | Mogę?


32 Lata



Drwal

Wiek: 20
Wysłany: 2016-05-27, 14:49   

Co go tu przywiało? Nic innego jak chęć odnalezienia sióstr, no i może znajdzie coś przydatnego, leki, jedzenie. Olaf poruszał się od samochodu do samochodu, starając się nie zwracać na siebie uwagi. Tak to już jest, jak się nie zna miasta, a jedyne osoby jakie spotyka to jakieś małomówne zimne zombi. Dociera pod szpital gotowy na wszystko, ale...
- W mordę, ile tego tam jest?! - Powiedział z poirytowaniem do siebie. Przez takie stado sztywnych nie ma co się przebijać z samą siekierą. Widać było po nim, że nie zamierza bawić się z nimi i musi znaleźć jakąś okrężną drogę, a na pewno bezpieczniejszą. Postanowił poruszać się tak jak wcześniej przy samochodach, krzakach i innych sporych obiektach. Nie trącąc chwili ruszył w kierunku najbliższego samochodu. Dobiegł do niego, przykucnął i zaczął się rozglądać z nad jego dachu, by przyjrzeć się dokładniej budynkowi, ogrodzeniu, parkingowi (jak takowy jest) i ogólnemu otoczeniu. Musi pamiętać by uważać i mieć oczy dokoła głowy. Teraz priorytetem jest, dostać się do środka, a to co będzie w środku to już swoją drogą. Pytanie brzmi czy da sobie radę sam?
 
   Podziel się na:  
Lottie Syfried 


11 lat



uczennica

Wysłany: 2016-05-27, 14:51   

Lottie maszerowała od dłuższego czasu po nie sprzyjającym terenie. W rączce wciąż ściskała swojego misia, który teraz cały pokryty był kurzem. Jego nóżki stały się lekko podarte, od czasu kiedy ciągnęła go po piaszczystej drodze. Przy każdym kroku, miś lądował co raz bliżej podłoża, wraz z tym jak z Lottie uciekała energia. Dziewczynka była ogromnie zmęczona, dawno nic nie piła, a 2 batonik oszczędzała w razie konieczności. Podczas wędrówki co jakiś czas dobiegały ją te okropne charkoty. Jak na razie nie spotkała ani jednego przyjaźnie wyglądającego człowieka. Gdy wyszła już z lasu jedna pani na nią charknęła i zaczęła ja gonić. A brakowało jej kawałka ręki! Fuj! Ale Lotta była szybsza, zawsze uciekła przed tymi stworami, ale powoli zaczynało jej brakować energii. Nie wiedziała czy da radę biec po raz setny. W końcu jej uwagę przykuł szpital, do którego właśnie się zbliżała. W szpitalu na pewno jej pomogą. Kiedyś jak skręciła sobie kostkę, gdy spadła z drzewa, bardzo miła pani doktor dała jej lizaka i przez cały czas się uśmiechała. I nawet nie bolało, gdy robiła opatrunek. Tak! To świetny pomysł, by tam zajrzeć. W Lottie narodziła się nowa energia i praktycznie radosny krokiem, zaczęła skręcać w stronę szpitala. Jednak właśnie, gdy miała przekroczyć ogrodzenie szpitala coś ją uderzyło. Perspektywa ratunku przysłoniła jej widok. Przed głównym wejściem szpitala gromadziły się potwory. Kręciły się bez celu, wydając ten okropny charczący dźwięk. Nie mogły sobie znaleźć lepszego zajęcia? Wydawały się takie ospałe. Może w końcu zasną? Lotta mogła przecież poczekać troszkę i jak te stworki się zmęczą to ona wbiegnie do szpitala i znajdzie picie. Tak to był świetny pomysł! Ale co to? Wtedy w jej polu widzenia pojawił się ktoś nowy. Jakiś duży pan chował się za samochodem, co dla zmęczonej dziewczynki wydawało się komiczne. Lottie nigdy nie miała problemów z zagadywaniem do obcych osób. A ten pan wydawał się być zabawny z taką śmieszną brodą. Cichutko podbiegła do niego i puknęła go paluszkiem w ramię. Starała się zachowywać cicho i ostrożnie, ale przez cały czas tłumiła śmiech. - Dzień dobry, proszę pana - powiedziała melodycznym głosikiem, z tym swoim delikatnym brytyjskim akcentem - Czy mogę jakoś pomóc? - spytała beztrosko.
_________________

 
   Podziel się na:  
Olaf Eriksson 
Ja rąbie | Mogę?


32 Lata



Drwal

Wiek: 20
Wysłany: 2016-05-28, 21:22   

Drwal podskoczył z przerażenia, ktoś go dotknął, a nie był to on. Serce prawie mu stanęło w gardle, uścisnął mocniej siekierę. Co się dzieję? Zombie? Nie, nie możliwe, przecież sprawdzałem okolice, jak to się mogło stać? Stracił czujność, teraz jest martwy na sto procent martwy. Odwrócił się momentalnie w stronę gdzie poczuł pukanie, to co zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Dziewczynka… Mała dziewczynka… Osłupiał, najnormalniej w świecie go zatkało, zabrakło mu słów w gębie. Otworzył szerzej usta i wpatrywał się w nią dłuższą chwilę. Przejechał sobie dłonią po twarzy i przetarł oczy. Jak? Kiedy? Gdzie? Co się tu dzieje? Patrząc tak na nią i wsłuchując się w jej głos, stwierdził jedno, że nie wie już nic… Uśmiechnął się do niej. - Jak… Coo-co tu robisz, Kruszynko? - Odparł zdezorientowany Olaf z głupio wyglądającym wyrazem twarzy. Może oszalał? Może jest z nim już aż tak źle? - “Czy mogę jakoś pomóc?” Czemu chcesz mi pomóc? Chcesz mi pomóc? Chcesz... - Powtórzył kilka razy w głowie to co mówiła. Przykucnął by zrównać się do jej wzrostu. Zapytał jakby był w pół przytomny, zmarszczył czoło i zmrużył brwi - Chcesz mi pomóc? Czemu? - Jak taka mała istotka może mu pomóc w dostaniu się do szpitala?
 
   Podziel się na:  
Maisie Tupper 


28 lat



Pisarka i tłumaczka

Wysłany: 2016-05-28, 22:57   

W obozie była ciągle cała masa rannych, a leki jakoś cudownie się nie rozmnażały. Jasne, Rhiannon potrafiła sobie radzić z ziołami, ale dopóki nie chciała walczyć ani chociaż brać kogoś ze sobą do ochrony, lepiej żeby nie spędzała tyle czasu poza obozem. W każdej chwili mógł ją zaatakować jakiś sztywny albo jakikolwiek inny człowiek, a znając życie dziewczyna by nic z tym nie zrobiła. Przecież nie tak dawno temu jakiś sztywny zaszedł ją od tyłu. To naprawdę mogło się skończyć nieciekawie dla Rhiannon.
A oprócz tego... Dziewczyna była lekarzem. Nie mogli sobie pozwolić na jej stratę - nie wiadomo ile kolejnych osób by przez to zginęło. Dobra, może to było przedmiotowe traktowanie ludzi, ale Tupper musiała myśleć racjonalnie. Bez lekarzy długo nie pociągną, tak samo jak bez leków. Dlatego właśnie ktoś musiał zbadać szpital i - w razie możliwości - zgarnąć jak najwięcej lekarstw. A póki co, nic nie wskazywało na to, że pojawi się jakakolwiek możliwość. Przed szpitalem szwendała się cała masa trupów.
- Kurwa... - mruknęła Tupper, wyglądając zza jakiegoś drzewa. Spodziewała się sztywnych, ale nie w takich ilościach. Ktoś musiał tu wcześniej sporo nahałasować. Może to wtedy powybijano szyby? W końcu dość dużo rozwalonych okien, to dużo hałasu. Kto wie, może do tego doszły jakieś kłótnie, strzały... Raczej nie wybuch, wtedy nie zostałaby żadna szyba.
Dziwne. Po co ktoś miałby wybijać wszystkie okna, ale tylko na jednym piętrze? Tam coś musi - albo musiało - być. Trzeba to było koniecznie sprawdzić, tyle że najpierw trzeba było się dostać. Tupper przyszła pod szpital z południa, od strony latarni morskiej. Widziała przez to tylko tył (chyba) południowego budynku i była po przeciwnej stronie szpitala niż Abra i karetka. A więc, co widzi Maisie?
 
   Podziel się na:  
Lottie Syfried 


11 lat



uczennica

Wysłany: 2016-05-29, 19:40   

Lotta przyjrzała się olbrzymowi i cofnęła się o jeden kroczek. Kruszynko? I jeszcze taki dziwny uśmiech. Do tego był taki duży. Nawet tata nie był tak wysoki, nawet Danny! A przecież jej braciszek grał w koszykówkę! A jak to taki niemiły pan przed jakim mamusia ostrzegała? Dziewczynka zacisnęła mocniej rączkę na misiu, który przecież jak coś obroni ją, prawda? Zawsze ją bronił przed koszmarami. Przed tym koszmarem też musi. Lottie wspięła się na paluszki, by wyglądać na wyższą. Tak, teraz wygląda na co najmniej 12 lat. Ha. Ten pan nic jej nie zrobi, gorzej z tymi potworami przed szpitalem. Właśnie, szpital. Teraz musi się skupić na dostaniu się do szpitala. Tam na pewno będzie woda. Lottie zignorowała pytanie mężczyzny. Przecież nie będzie mu się tłumaczyć. Kiedy zniżył się do jej wzrostu, śmiało spojrzała mu oczkami w oczy. - Wygląda pan na zgubionego. - odrzekła. To ona jest tu ta lepsza! Ha ha. - A ja mam genialny pomysł! Naprawdę - dodała szybko, widząc zmieniającą się mimikę twarzy olbrzyma. Posłała olbrzymowi słodki uśmiech i zaczęła wyjaśniać swój plan. - Bo wie paaaan. Ostatecznie te potworki się zmęczą - tu zrobiła krótką przerwę, by wskazać rój zombie przed szpitalem. Przecież ten mężczyzna musi wiedzieć o co jej chodzi! A oni nigdy nic nie rozumieją. Mama tak krzyczała na tatę. Ty nigdy nic nie rozumiesz. A czasami nawet na Daniela! - A jak one się zmęczą - kontynuowała - to my wbiegniemy do środka. Ale tak cichutko, tak na paluszkach, cichutko i weźmiemy wodę. - Kiwnęła tylko głową na potwierdzenie swoich słów i czekała na reakcje.
_________________

 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Za grafikę na forum odpowiedzialna jest Lou. Kodowanie Lex i Kelly.
Oficjalne otwarcie: 19.02.2016r.